skip to Main Content
Góry Bucegi – Najbardziej Zagadkowe Góry Europy. Jakie Skrywają Tajemnice?

Według grupy badaczy, góry Bucegi w środkowej Rumunii skrywają ślady obecności nieznanej cywilizacji. Nie ma pewności co do tego, czy była to dawna cywilizacja zamieszkująca te tereny jeszcze przed biblijnym potopem, czy chodzi o cywilizację pozaziemską. Jedno wydaje się być pewne – na tym obszarze, głęboko pod powierzchnią ziemi coś jest i według publikacji, tajemnicy tej strzeże nie tylko rząd rumuński, ale także Stany Zjednoczone i Watykan.

Sfinks, babele, brodate twarze

Bucegi to jedno z najczęściej odwiedzanych przez turystów pasm górskich Rumunii. Zrobiono z tego obszaru atrakcję z udogodnieniami, których nie powstydziłoby się Zakopane. Aby zobaczyć z bliska słynnego karpackiego Sfinksa, nie trzeba się wspinać po stromych ścieżkach. Prowadzi tam kolej gondolowa, do której w sezonie ustawiają się sznureczki turystów. I my nią jechaliśmy, ale o tym później.

W odległości kilkuset metrów od górnej stacji kolejki znajdują się niesamowite formy skalne. Najbardziej znana przypomina egipski posąg Sfinksa. To właśnie karpacka gwiazda, do której ciągną tłumy. Poza Sfinksem, można tam znaleźć jeszcze kilka pobudzających wyobraźnię grup skalnych. Jedne przypominają sylwetki ludzi, inne twarze. Skąd się tam wzięły? Istnieje kilka teorii.

Jedna z nich głosi, że stworzyła je dawna cywilizacja, która, przygotowując się do zbliżającego się potopu, oznaczyła w ten sposób swoją kryjówkę – aby łatwiej było ją odnaleźć tym, którzy przetrwają kataklizm. A kryjówka znajdowała się wewnątrz masywu górskiego, przyjmując formę plątaniny jaskiń i tuneli, której jej mieszkańcy mieli już nigdy nie opuścić.

Teorię tę propagowali uczeni historycy i archeologowie z całego świata jeszcze w XIX, a następnie w XX wieku. Nie mieli oni wątpliwości, że skalne twory na szczytach masywu Bucegi są efektem działań człowieka. Sytuacja się nieco zmieniła na początku XXI wieku…

Sfinks karpacki - góry Bucegi, Rumunia

Nowe tajemnicze odkrycie

Według nieoficjalnych źródeł, w 2003 roku w masywie Bucegi trafiono na tajemnicze tunele. Mówi się, że zainteresowały się tym odkryciem Stany Zjednoczone i… Watykan, intensywnie wpływając na władze Rumunii, aby te, kolokwialnie mówiąc, trzymały język za zębami. Do tej pory rząd Rumunii nie wypowiedział się oficjalnie na ten temat. Nikt niczego nie potwierdza, ale też niczemu nie zaprzecza.

Nie wiadomo, czy chodzi o obcą cywilizację, czy o dowody rzucające cień na dotychczas propagowaną historię ludzkości. Mówi się, że w tunelach odkryto szczątki istot nadnaturalnych rozmiarów. Według osób zajmujących się tym tematem, w jednej z jaskiń odkryto także olbrzymie tablice, pokryte inskrypcjami z różnorodnych dziedzin nauki. Istnieje teoria, że podważają one dotychczasowe teorie naukowe i dogmaty wiary. Część badaczy poddaje pod wątpliwość ich ludzkie pochodzenie. Może głęboko pod szlakami turystycznymi masywu Bucegi kryją się dowody na istnienie obcej cywilizacji…

Rumunia, góry Bucegi

Zawirowania energetyczne

Dziwne zjawiska energetyczne to kolejny z elementów układanki. Mieszkańcy okolicznych miejscowości i wiosek od dawna obserwują dziwne zjawiska występujące na tym terenie. Mówi się o trwającej kilka tygodni grupowej bezsenności a także o wstrząsach ziemi, nie mających pochodzenia sejsmicznego, występujących w regularnych odstępach czasu. Zjawiska te miały miejsce na długo przed odkryciem podziemnych tuneli. Co więc jest ich przyczyną?

Góry Bucegi - Rumunia

Nasza wędrówka po górach Bucegi

Wtedy jeszcze nic nie wiedzieliśmy o tajemnicach tego obszaru. Dla nas to była zwykła jednodniowa wędrówka po górskich szlakach. Mieliśmy w planie zobaczyć skalne twory, o których już wcześniej słyszeliśmy, wyjść na najwyższy szczyt pasma – Omu (2507 m npm) i zejść tego samego dnia. I kiedy teraz o tym myślę, wydaje mi się, że lepiej było nie wiedzieć. Bo czy mając świadomość tych dziwnych zjawisk, w połączeniu z moją niewytłumaczalną niedyspozycją (o czym za chwilę) zdecydowalibyśmy się pójść w góry?

Od dwóch dni naszej dwójce towarzyszyła jeszcze jedna para, którą zgarnęliśmy z Bukaresztu. Kasia i Piotrek, bardzo sympatyczni ludzie z Gdańska. My, po dwóch tygodniach w samochodzie, odczuwaliśmy fizyczną wręcz potrzebę wędrówki. Oni, po kilku miesiącach wędrowania po górach Kirgistanu i Turcji, stwierdzili, że jeden dzień w górach więcej nie zrobi im różnicy i chętnie nam potowarzyszą.

Jednak rankiem, w dniu wędrówki, obudziłam się z niewiadomego pochodzenia gorączką. Nie była ona powiązana z żadnym przeziębieniem, niestrawnością, jakimikolwiek bólami. Poza silną gorączką, powodującą niewyobrażalne uczucie słabości, nie miałam żadnych innych niepokojących objawów. Nasza wyprawa stała jednak pod znakiem zapytania. Ledwie utrzymywałam się na nogach. 2-3 minuty. Tyle byłam w stanie wytrzymać w pozycji stojącej lub siedzącej. Upływający czas nie działał na naszą korzyść.

Moi towarzysze rozważali rezygnację z wędrówki. Ja jednak nalegałam żeby iść. Zaproponowałam, żebyśmy wyjechali na górę kolejką gondolową. Oni mieli pójść dalej, a ja miałam poczekać na nich przy górnej stacji kolejki, pooddychać górskim powietrzem, powygrzewać się na słońcu. Byłam przekonana, że to mi pomoże i że na górze poczuję się lepiej.

Zupełnego ozdrowienia jednak nikt się nie spodziewał. Nie dość, że po wyjechaniu na górę gorączka zupełnie minęła, to dostałam jakiegoś energetycznego kopa, który pozwolił mi iść razem z moimi towarzyszami. Po chwili zupełnie zapomniałam o tym co mi dolegało na dole.

Powędrowaliśmy żółtym szlakiem, w kierunku najwyższego szczytu, bardzo szybko zostawiając za sobą tłumy turystów gromadzących się wokół Karpackiego Sfinksa.

Wędrówka po górach Bucegi, Rumunia
Wędrówka po górach Bucegi, Rumunia
Wędrówka po górach Bucegi
Rumunia, wędrówka po górach Bucegi
Rumunia, wędrówka po górach Bucegi

Żółty szlak prowadzący od górnej stacji kolejki do szczytu Omu jest bajecznie ładny i widokowy. Odsłaniające się z każdym kolejnym krokiem krajobrazy zapierają dech w piersiach. Choć wysokości bardziej zbliżone są do tych tatrzańskich, to widoki są bardziej bieszczadzkie.

Na szczycie czeka na turystów atrakcja i schronienie – najwyżej położone schronisko górskie w Karpatach. Mała chatka oferuje skromne posiłki, noclegi i przepiękne widoki. My nie zabawiliśmy tam jednak długo. Nad naszymi głowami gromadziły się ciężkie burzowe chmury. Było już dość późno, a mieliśmy przed sobą drogę powrotną (tym razem nie chcieliśmy już korzystać z wygód kolejki gondolowej). Posililiśmy się zatem zupą, cyknęliśmy pamiątkowe zdjęcie, ubraliśmy się cieplej i wyruszyliśmy w drogę powrotną.

Schronisko na szczycie Omu, góry Bucegi, Rumunia
Przed schroniskiem na szczycie Omu, góry Bucegi, Rumunia
Przed schroniskiem na szczycie Omu, góry Bucegi, Rumunia

Nie udało nam się jednak uciec burzy. Wkrótce zewsząd otoczyły nas chmury, wokół nas waliły pioruny, a my nie mieliśmy się gdzie schować. Zdołałam jedynie ubrać plecaki w awaryjne worki na śmieci, które zawsze biorę ze sobą w góry. W takich sytuacjach są niezawodne. Bo kiedy strugi wody leją się z nieba, nie ma co liczyć na nieprzemakalne osłonki plecaków, które nieprzemakalne są tylko w teorii. Folia to folia. Gdy tylko skończyłam zabezpieczać plecaki, poczułam na plecach uderzenia kostek lodu. Na głowy posypał się nam gęsty grad. Przycupnęliśmy pod skałą, przylepiając się do niej najbliżej jak to było możliwe i w ten sposób przeczekaliśmy największą nawałnicę.

Burza w górach to zawsze jest mocne przeżycie, na mnie jednak największe wrażenie zrobiły pioruny widoczne na wysokości naszych oczu. Nie musieliśmy zadzierać głowy do góry, aby zobaczyć wyładowania. One były wokół nas.

Kiedy tylko deszcz złagodniał, a burza poszła dalej, i my wyruszyliśmy w drogę. Trochę mokrzy, trochę zmarznięci, ale mimo wszystko zadowoleni. Jednak tego co nas czekało dalej, nie spodziewaliśmy się. A czekało nas schodzenie po niemal pionowych ścianach. 80% trasy od górnej do dolnej stacji kolejki wyposażona jest w stalowe liny i łańcuchy, i wierzcie… są niezbędne. Nie wyobrażam sobie pokonywać tego szlaku z plecakiem wyprawowym, a poznałam ludzi, którzy z takim właśnie obciążeniem nim szli.

Nie przewidzieliśmy, że droga powrotna zajmie nam sześć godzin, efektem czego na dole byliśmy już grubo po zapadnięciu zmroku.

Co najciekawsze, na dole gorączka i złe samopoczucie wróciły. Maciek sam rozkładał namiot, bo ja już nie miałam na to energii. Siłą woli przeszłam z samochodu do namiotu i nie pamiętam już nawet czy zdjęłam z siebie ubrania, czy zasnęłam tak, jak stałam.

Mimo wszystko, piękny to był spacer i ani przez moment nie żałowaliśmy, że zdecydowaliśmy się jednak wyruszyć w góry. Dodatkowo, mieliśmy sposobność przetestowania odzieży marki Regatta, z którą tuż przed wyjazdem do Rumunii rozpoczęliśmy współpracę.

Spodobał Ci się ten tekst? Zobacz pozostałe wpisy z naszego wyjazdu do Rumunii i Mołdawii.
Znajdziesz tam więcej wartościowych treści.

Ten wpis ma 35 komentarzy
    1. Wiesz, dla mnie też. Ale kiedy czytam o poważnych naukowcach, którzy przyjeżdżają z drugiego końca świata aby zbadać to zjawisko, i wszyscy jednomyślnie orzekają, że to z pewnością jest dzieło rąk ludzkich… to ja już sama nie wiem

  1. No nieźle… USA i Watykan ? ! To brzmi dość poważnie 🙂 Ciekawe ile w tym prawdy, a ile pogłosek, plotek. Jak dla mnie wygląda to dość normalnie, naturalnie. Chociaż… gdybym to zobaczył na żywo to kto wie 🙂

  2. No, z tymi sensacjami bym się zbytnio nie zapędzał – to na pewno naturalne formacje skalne stworzone przez erozję, reszta to legendy dla turystów i teorie konspiracyjne (bo właśnie nie jeżdżą tam poważni naukowcy, ale fantaści pokroju von Dänikena, którzy zrobili sobie dochodową karierę w „odkrywaniu” ufoludków pod każdym kamieniem:)) To nie zmienia faktu, że jest to przepiękne i czarujące miejsce, natura jest niesamowita!

  3. Przez góry Bucegi tylko jechałem, i to na wiosnę, wracając z Mołdawii. Nie mogliśmy po nich pochodzić, bo a) był kwiecień, tj. na górze pewnie z pół metra śniegu, albo lepiej (doświadczyliśmy tego w Rodnianach, tam śnieg był nawet na dole!), b) nie mieliśmy na to czasu – byliśmy tam w piątek koło 18, a w niedzielę musieliśmy już być w Polsce, żeby zdążyć odpocząć przed szkołą/pracą :/

  4. Byłam wiele lat temu w Bucegi. Fantastyczne formy gór i przepastność terenów. Góry są niezalesione więc widoki są niewiarygodne – morze, morze gór. Polecam każdemu. 🙂

  5. Łooo, bardzo lubię taki tajemnicze miejsca 🙂
    Szczerze mówiąc, o Górach Bucegi słyszę po raz pierwszy, aż sobie zapiszę nazwę.
    Swoją drogą to miejsce jest dobrym materiałem na książkę 😉

  6. Dobrze, widczoki piękne, trasa super, ale te tajemnice! Ależ bym drążył w tych tunelach, pierwsze słyszę o czymś takim! Skandal 🙂 Lecę się doedukować i dzięki za info 🙂

  7. Podczas pobytu w Brasovie, mieście położonym w bliskim sąsiedztwie gór Bucegi przeszedłem podobną „jednodniową chorobę” . Jedyne objawy to gorączka, ból głowy i ogólne osłabienie. Nafaszerowałem się tabletkami przeciwbólowymi i dałem radę jakoś wejść na szczyt Tampa położony nieopodal centrum miasta, ale zjechać musiałem kolejką. Kolejnego dnia po objawach nie było śladu. Są w Rumunii rzeczy o których się filozofom nie śniło. Przy okazji polecam mój wpis o Górach Bucegi http://choosetravel.pl/2015/10/19/w-cieniu-sfinksa-tajemnice-gor-bucegi/ Pozdrawiam

  8. Nie byłam jeszcze w Rumunii. A pomysł na spędzenie czasu w górach zawsze uznam za odpowiedni 🙂 Ciekawe, jak poradziłabym sobie na takim szlaku z łańcuchami!

  9. W Rumunii nie tylko góry Bucegi są owiane tajemnicami i różnymi innym zjawiskami nadprzyrodzonymi…Otóż niedaleko Kluż Napoka po polskiemu…:-)))…znajduje się pewien niewielki lasek o nazwie Hoia Baciu. O ile będąc w Bucegach i nawet wchodząc do jednej z odnóg tych tajemniczych tuneli (od razu napiszę, że to tylko malutka odnoga, która zresztą po jakiś 300m została z jakiegoś powodu zasypana), nic mi ani mojej małżonce dziwnego się nie wydarzyło, no może po za tym, że faktycznie obydwoje czuliśmy się jakbyśmy wypili po zgrzewce red bulli, co oczywiście nie miało miejsca….:-)….O tyle na samych obrzeżach tego powykręcanego lasu Hoia obydwojgu nam w tym samym czasie padły całkowicie komórki i się same wyłączyły, co jest o tyle dziwne, że obydwie były minionej nocy ładowane na maksa…:P. W związku z powyższym moja kochana żona powiedziała, że dalej nie idzie, koniec i kropka, a ja cóż taki sam samiutki też dalej nie poszedłem…:-)))))))

  10. Niestety zabrakło nam czasu aby tam wstąpić ale też przewodnik nie zachęcał na tyle skutecznie. Dzięki Wam wpisuję to miejsce ma listę planów na przyszłość. Dzięki.

  11. Info dla chcących zobaczyć Bucegi z góry. Bez zbędnych kosztów na kolejkę linową.
    Polecam dojazd autem prawie do Babeli. Bylem tu z rodziną we wrześniu 2017r.
    Z Synaia drogą na Targoviste. Potem ostry zakręt w tył na prawo w drogę nr 713. Super Trasa. Idealna nawierzchnia.
    Jest znak zakazujący wjazdu, ale jest tylko dla fikcji. Rumunowie o tym wiedzą.Przed Babelami liczyłem auta i na 112 samochodów osobowych 105 było Rumuńskich. Dodam, że OSOBOWYCH, nie 4X4. Ja bylem Corsą 1,4, ale były też Matizy, Twinga, Skody 1,2 i inne starszej produkcji.
    Smiało, Polecam.
    Krzysztof
    PS. W schronisku przy babelach i górnej stacji kolejki linowej tylko wczesna komuna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top