Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo

Nie jest tajemnicą, że właśnie wróciłam ze studyjnej wizyty dziennikarskiej promującej szlak Green Velo. Podczas takich wyjazdów wybrani dziennikarze i blogerzy mają możliwość lepszego zapoznania się z tematem, zadania wszelkich pytań (nawet tych niewygodnych) i uzyskania odpowiedzi na nie. Mieliśmy możliwość nie tylko przetestować fragmenty trasy (a zapewniam, nie były to wyłącznie fragmenty wzorcowe), ale i spotkać się z osobami, które zarządzają promocją szlaku w Polsce i poza jej granicami. Co dał mi ten wyjazd? Głowę pełną nowych, często zaskakujących informacji i niestety mieszanych odczuć…

Dla niezorientowanych – czym jest Green Velo

Zanim przeczytacie dalszą część, zapoznajcie się z moim postem na temat sieci szlaków rowerowych EuroVelo. Szlak Green Velo, to jedna z pierwszych długodystansowych ścieżek rowerowych w Polsce. Przebiega przez pięć województw:

  • warmińsko-mazurskie
  • podlaskie
  • lubelskie
  • świętokrzyskie
  • podkarpackie

czyli terenami tzw. ściany wschodniej. Nie bez powodu szlak zlokalizowano właśnie na tych terenach. Ma na celu nie tylko promocję Polski wschodniej, ale także, a może nawet przede wszystkim aktywizację mieszkańców tych terenów. Wiecie, nowy szlak = turyści = potrzeby noclegowe i żywieniowe = nowe gospodarstwa agroturystyczne = praca = pieniądze. A pomijając ten czynnik ekonomiczny, Polska wschodnia jest przepiękna, arcyciekawa (szczególnie dla osób choć troszkę interesujących się historią) i tak bardzo niedoceniana przez turystów.

Mapa szlaku Green Velo

Warto wiedzieć, że Green Velo to nie tylko ścieżka z punktu A do punktu B. Green Velo, w założeniu, to zaczątek sieci szlaków rowerowych prowadzących do najciekawszych atrakcji Polski wschodniej. Główna nitka Green Velo to swoisty kręgosłup, od którego będą w przyszłości odchodziły szlaki niczym ości w rybie, prowadząc turystów do interesujących miejsc. Autorzy koncepcji nie nastawiają się na zbyt wielu turystów chcących pokonać całą trasę i na tym zakończyć swoją przygodę z Green Velo. Jak pokazują wyniki badań, takich rowerzystów jest zaledwie 3%. Pozostali wolą dokładniej penetrować poszczególne regiony, zwane Królestwami Rowerowymi. Ja zdecydowanie zaliczam się do większości. Nie interesuje mnie nabijanie kilometrów i bicie rekordów, interesują mnie za to nieznane zabytki, ciekawe miejsca, przyroda, ludzie i wschodnia swojskość.

Green Velo - szlak przez las

Green Velo w liczbach

  • Długość głównej trasy: 1880 km
  • Ilość atrakcji turystycznych na szlaku: 477
  • Ilość instytucji odpowiedzialnych za realizację, tzw. beneficjentów: 5
  • Ilość partnerów biorących udział w realizacji: 260
  • Ostateczny termin realizacji: 31.12.2015 (dwa lata opóźnienia)
  • Łączny koszt realizacji: 274 mln zł

I teraz zapewne Wasze brwi powędrowały w górę, oczy się powiększyły, a w głowach narodziło się pytanie – „na co wydano tyle kasy?”

  • Badania
  • Wytyczenie trasy (badania, spotkania, ustalenia, projekty, poprawki)
  • Zakup gruntów
  • Przebudowę skrzyżowań, dołożenie sygnalizacji świetlnej, dorobienie przejazdów rowerowych
  • Przebudowę 62 mostów
  • Budowę 18 nowych obiektów mostowych (mostów, kładek itp)
  • Budowę 430 km nowych dróg
  • Budowę 220 Miejsc Obsługi Rowerzystów (w skrócie MOR)
  • Oznakowanie szlaku
  • Promocję (spoty, kampanie w stacjach radiowych i telewizyjnych, akcje ambientowe, obecność na wydarzeniach w kilkudziesięciu miastach Polski, obecność na targach, marketing w internecie, promocja poza granicami Polski)

Czy, biorąc pod uwagę wydatki, to dużo kasy czy raczej nie? Ja nie wiem. Mam świadomość tego, że nikt niczego za darmo nie zrobi i za każdy drobiazg trzeba płacić. Z racji mojego doświadczenia zawodowego wiem ile kosztują kampanie i inne działania marketingowe. W temacie tworzenia infrastruktury nie potrafię się wypowiedzieć.

Green Velo oznakowanie

Kto za co odpowiada

Powiedzenie, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą, sprawdza się w tym przypadku wręcz podręcznikowo. Gdyby wszystko szło jak po maśle, wszyscy zaangażowani w projekt staliby w kolejce do szampana. Ale tak nie jest… i szczerze współczuję Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego, która jest matką tego projektu i odpowiada za działania promocyjne, a co za tym idzie, jest bombardowana również argumentami osób słusznie niezadowolonych z przebiegu trasy, z jakości nawierzchni, z oznakowania, z błędów i pomyłek… za co nie są odpowiedzialni.

Bo zanim się wyleje żale, pasowałoby się dowiedzieć kto za co odpowiada i zanim się wystrzeli, kierować lufę w odpowiednią stronę.

1. Kto odpowiada za wyznaczenie trasy przebiegu szlaku Green Velo?

Każde województwo robiło to na własną rękę. Każde województwo miało w tym zakresie pełną dowolność. Trasa przebiegu szlaku jest najczęściej efektem współpracy regionalnej organizacji turystycznej w danym województwie z jednostkami samorządowymi (władzami wojewódzkimi i gminnymi). Część województw poprowadziła szlak wzdłuż najważniejszych atrakcji turystycznych (jak np. województwo podlaskie), inne z ich pominięciem (tłumacząc, że tych najważniejszych nie trzeba już bardziej promować, warto za to wypromować te mniej znane).

2. Dlaczego szlak biegnie wzdłuż ruchliwej drogi a nie malowniczym lasem obok?

W Polsce nie ma terenów bezpańskich. Każdy kawałek ziemi ma swojego właściciela. Jeśli nie jest nim osoba fizyczna ani firma, może nim być gmina, mogą być Lasy Państwowe, może być kościół itd. To, że nam się wydaje, że lepiej byłoby poprowadzić szlak inną drogą, wcale nie oznacza, że to byłoby możliwe do zrealizowania. Czasem jest niemożliwe (bo właściciel kawałka ziemi powie nie, bo nie), a czasem po prostu bardzo drogie i nie mieści się w założonym budżecie. Łatwiej, taniej i szybciej jest poszerzyć istniejącą drogę o dodatkowy pas lub po prostu wbić znaki bez poszerzania czegokolwiek, niż budować nową drogę przez lasy, pola i łąki.

Jeśli interesują Was konkretne odcinki i macie zastrzeżenia do ich przebiegu, bombardujcie pytaniami władze gminne, bo to one są odpowiedzialne za tego typu decyzje.

3. Dlaczego całość nie jest pokryta asfaltem?

Nie jest i moim zdaniem nie powinna być. Fajny szlak, to szlak urozmaicony, a jednym z elementów urozmaicenia jest nawierzchnia. Mi osobiście podoba się to, że czasem jadę po asfalcie, czasem po ubitej ścieżce przez las, czasem szutrem, szczególnie jeśli pokonuje się większe dystanse. Wszystko to podoba mi się do momentu, kiedy nie ugrzęznę w piachu, lessie albo borowinie, a i takie odcinki niestety bywają. Z pytaniem dlaczego nawierzchnia tych odcinków nie jest dostosowana do potrzeb rowerzystów, odsyłam do… władz gminnych.

4. Skąd się biorą opóźnienia w realizacji projektu?

Przyczyn jest wiele. Pierwszą i najważniejszą – priorytety władz w realizacji poszczególnych projektów. Drugą – niedoszacowanie kosztów realizacji. Trzecią – wojenki polityczne i nierzadkie akcje polegające na zmianie podwykonawców lub koncepcji wraz z przejęciem stołka przez nowego włodarza. Żałosna polityczna rzeczywistość.

5. „Green Velo nie jest green”

Z taką opinią się spotkałam. Jednym przeszkadza to, że wdychają spaliny samochodów, innym z kolei to, że wycina się drzewa pod ścieżki rowerowe. No cóż… wszystkim się nie dogodzi. Mi drzew nie jest szkoda. Polska gospodarka leśna jest na tyle dobrze zorganizowana, że wycinka odrobiny drzew w lesie czy zagajniku nikomu nie zaszkodzi. Jeśli jednak kogoś to boli, to odsyłam do… władz samorządowych.

6. „Wykorzystano istniejące już drogi rowerowe i zafakturowano”

To jest zarzut bardzo często pojawiający się w internecie. Prawdą jest to, że duża część trasy, ok. 70%, biegnie zastanymi szlakami rowerowymi, które ze sobą połączono i wyznakowano. Ale na tym się nie skończyło. Standardem są MORy co kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów. Czegoś takiego wcześniej na tych terenach nie było – trzeba było zorganizować pod nie teren i wybudować. MORy są różne. Ich standard i wyposażenie to znowu efekt decyzji na szczeblu wojewódzkim. Część MORów to po prostu zadaszone wiaty ze stołami i ławkami, koszami na śmieci i stojakami rowerowymi, ale są i takie, które są wyposażone w sanitariaty, pola namiotowe, hotspoty i inne udogodnienia. To wszystko kosztuje.

Green Velo MOR

Sukces czy porażka

Od samego początku całym sercem jestem z tym projektem. Kiedy tylko dowiedziałam się, że powstanie coś takiego jak szlak Green Velo, ucieszyłam się jak dziecko, pomyślałam „w końcu!”. Bo tego typu szlaki rowerowe są w zachodniej Europie standardem i jedną z tych atrakcji, które przyciągają turystów z całego świata. My w tym temacie jesteśmy lekko opóźnieni, nie wykorzystując potencjału, jaki niesie z sobą coraz modniejsza turystyka rowerowa.

Z czasem mój entuzjazm się osłabiał. Kolejne opóźnienia, przesunięcia terminów realizacji, kolejne problemy, których nikt wcześniej nie przewidział… przez moment miałam nawet wątpliwości czy ten projekt w ogóle zostanie zrealizowany. Powiem więcej – nawet w chwili obecnej je mam. A to dlatego, że ostateczny termin realizacji wypada 31 grudnia 2015, czyli za ok. dwa miesiące. A w wielu miejscach doprowadzenie szlaku do stanu używalności wymaga jeszcze wielkich nakładów pracy.

No więc sukces czy porażka? Sukcesem jest to, że powstała świetna koncepcja. Sukcesem jest to, że przy realizacji szlaku współpracuje pięć województw. Sukcesem wreszcie jest to, w jaki sposób promuje się całe przedsięwzięcie, bo znam wiele świetnych inicjatyw turystycznych, które umarły śmiercią naturalną właśnie przez brak promocji. Porażką jest infrastruktura, a w wielu miejscach jej brak. Porażką jest to, że wiele gmin za pomocą tego projektu prowadzi małe wojenki polityczne, zamiast się skupić na wyciągnięciu z niego jak największych korzyści dla ludzi – turystów i mieszkańców. Porażką jest wreszcie to, że wywołując różnego rodzaju burze w internecie, ich autorzy za wszystko obwiniają autorów koncepcji, zamiast publicznie piętnować władze gmin, które nie wywiązały się ze zobowiązań, a aktualnie kryją się za plecami organizacji turystycznych.

Czy warto tam jechać?

A macie wątpliwości? Ja, choć tak bardzo jestem rozczarowana przebiegiem realizacji projektu, opóźnieniami, brakiem profesjonalizmu ze strony władz samorządowych, to mimo wszystko nadal jestem całym sercem z tą inicjatywą i już nie mogę się doczekać czasu, kiedy będę mogła wsiąść na rower i przejechać dłuższy odcinek trasy, wraz z okolicznymi atrakcjami.

Zdecydowanie nie jestem jedną z tych, którzy planują przemierzyć cały szlak na raz. Zamierzam się nim delektować i solidniej penetrować okolice – tzw. korytarz szlaku Green Velo, czyli teren 20 km na prawo i 20 km na lewo od głównej nitki szlaku. Podoba mi się koncepcja podziału Polski wschodniej na dwanaście Królestw Rowerowych i wydaje mi się, że wykorzystam ten podział planując moje wycieczki, do czego i Was szczerze zachęcam.

Green Velo - Ujazd - zamek Krzyżtopór

Zachęcam do zadawania pytań oraz dzielenia się opiniami i wrażeniami w komentarzach.

Ten wpis ma 69 komentarzy

  1. Bardzo ciekawy post! Nie słyszałam wcześniej o Green Velo, ale już nadrobiłam zaległości! Uwielbiam rower i z chęcią bym się wybrała w taką przygodę! Choć muszę przyznać, że mieszkałam wcześniej w Holandii i to mnie zepsuło – przyzwyczaiłam się do świetnej infrastruktury rowerowej. 😀

  2. Dzięki piękne za relacje.

    Potwierdza dla mnie jedno – dostaliśmy niestety kolejny, typowy szlak rowerowy dla MTB, a nie rowerów turystycznych, na którym nie zachowano jednolitych standardów, gdzie włodarz każdej gminy zrobił to tak jak umiał, więc niektórzy super, a niektórzy zupełnie olali temat, a reszta zrobiła „bo musiała”. Trochę szkoda potencjału całości, ale to nie miało prawa się udać przy braku kooperacji tylu jednostek samorządowych, bez porządnego nadzoru (i tu jest mój główny zarzut pod adresem ROT Świetokrzyskie).

    Proszę sobie teraz wyobrazić, że skuszony reklamą przyjeżdża na wiosnę na szlak turysta z Niemiec z rodziną, przyzwyczajony do standardów szlaków długodystansowych (CIĄGŁOŚĆ oznakowań + zachowane standardy przejezdności dla rowerów z sakwami/wózkami) i zakopuje się w pierwszych lasach lub trafia między TIR na drogą wojewódzką z wózkiem dziecięcym, bo komuś się nie chciało zrobić/wytyczyć tego porządniej/bo wojenki polityczne… I co? Ma pisać pisma do wójta gminy w której się to stało z reklamacją? Serio?! No ale w końcu czego się czepia, przyjechał w dziką Polskę Wschodnią, niech się „rozkoszuje”… Ale czy aby na pewno tak to miało wyglądać?

    ROT nie jest odpowiedzialny? A kto miał to wszystko nadzorować i dopilnować, żeby wszystko powstało na czas mimo tych polskich wojenek? Pomijam już 2 lata opóźnienia, ale dalej NIE JEST to jeszcze skończone, a już się reklamuje, bo harmonogramy działań promocyjnych trzeba dotrzymać, żeby kasa nie przepadła. Rozumiem, że byliście na wizji na zaproszenie tego podmiotu i nie możecie go zbytnio krytykować, ale na usta aż się ciśnie, że jak nie oni to KTO ma być za to odpowiedzialny? Podjęli się tego, pobrali za to wynagrodzenie, a teraz chowają głowę w piasek i zrzucają winę na gminy. Najprościej…

    Dla mnie niestety promocja (w obecnym kształcie i terminie) to również niestety porażka – po cholerę to sprzedawać już teraz jako skończony „produkt turystyczny”, kiedy połowa trasy w budowie? Pomijam już niektóre formy promocji które zupełnie nie pasują do tego typu działań marketingowych.

    Odnośnie „Mi drzew nie jest szkoda. […]wycinka odrobiny drzew w lesie czy zagajniku nikomu nie zaszkodzi.” to tu jestem się w stanie zgodzić, ale to co stało się w Kielcach w środku miasta – wycięcie całej alejki drzew (mimo protestu również środowisk rowerowych), tylko po żeby zrobić pod GreenVelo ciąg pieszo-rowerowy (z kostki bauma) na spokojnej uliczce, gdzie można było puścić rowery w normalnym ruchu – zakrawa po prostu na skandal i kompletnie olanie założeń szlaku i przypomina niestety dawne malowanie trawy na zielono, bo inaczej straci się kasę z dotację.

    „70%, biegnie zastanymi szlakami rowerowymi”.
    Niestety zapomniałaś dodać, że te 70% pobiegnie po drogach publicznych, w ruchu samochodowy. I to też byłoby spoko, bo nie znam każdego kawałka Polski jak własnej kieszeni i takie szlaki powinny służyć mi temu, żeby gładko poprowadzić mnie poprzez przysłowiowe „wioski”, zawijając o atrakcje regionu. Jak jest – możecie już przeczytać w nielicznych relacjach.

    Postawienie MOR’ów szlaku z prawdziwego zdarzenie dla mnie nie stworzy i jest takim pudrowaniem g….. Szczególnie w takiej ilości, bo ich rolę spokojnie w Polsce spełniają lokalne sklepiki, gdzie również można często i gęsto odpocząć, kupić prowiant i porozmawiać z lokalsami. Gdyby szlak naprawdę ożył i tętnił turystami, ludzie od razu wyczuliby koniunkturę.

    „Sukcesem jest to, że powstała świetna koncepcja.”
    Koncepcja taka żyła sobie już dawno (http://exoticpoland.zm.org.pl/) i to bez zaangażowania środków finansowych, kosztem wysiłku garstki pasjonatów. Tylko to nie było to dla masowego turysty. Green Velo miał to właśnie zmienić, ale niestety przez to wykonanie i „porażkową infrastrukturę” niestety nie wróże mu sukcesu.

    Tak czy owak – jadę w lato 2016 na całość, przekonać się o wszystkich „+-” na własnej skórze, bo tak jak ty od samego początku obserwuję ten projekt z (gasnącym) entuzjazmem jako koncepcją zdobycia wschodniej ściany Polski. Niestety pojadę na niego sama albo z doświadczoną ekipą, bo boję się brać na niego dzieci lub ludzi nie jeżdżących wcześniej za wiele. Nie tak to miało być.

    1. Dzięki za wypowiedź. Niestety, masz wiele racji w tym co piszesz. Mówię „niestety”, bo sama wolałabym, żeby to wyglądało inaczej. Wiem jak wyglądają szlaki w Austrii i w Niemczech, a tym samym wiem jak to powinno wyglądać. Nie tak jak to wygląda u nas. Zgadzam się również z tym, że brakuje w tym projekcie solidnego nadzoru i pokierowania nim, przez co tak wiele jest niedoróbek, brakuje spójności i w zasadzie każda gmina robi to co chce, nie ponosząc konsekwencji…

    2. @mzd,

      „ROT nie jest odpowiedzialny? A kto miał to wszystko nadzorować i dopilnować, żeby wszystko powstało na czas mimo tych polskich wojenek? ”

      Otóż to.

      Natalia, przepraszam, że tak oszczędnie, ale mzd napisał już wszystko.

      1. Teoria teorią, a w praktyce każdy wie jak to wygląda. I, co najgorsze, jakie są skutki. Sama uważam, że to wszystko jest absurdalne, bo z inwestycji, która miała naprawdę duży potencjał, grupa ludzi zrobiła kolejny „projekt unijny”, czyli taki, który trzeba odbębnić, zamknąć i zafakturować. Oczywiście, w idealnych warunkach, jest PM, którego wykonawcy się słuchają, który dysponuje narzędziami i wyciąga konsekwencje, ale, kiedy w grę wchodzi polityka, to niestety wszystko staje się dużo bardziej skomplikowane i dużo mniej zrozumiałe.

  3. Cóż, ten projekt to jedna wielka porażka. I ja nie dziwię się, że miało być złoto a wyszło gówno skoro zabrali się za to urzędnicy z Kielc i politycy Prawa i Sprawiedliwości (bo ścieżka ma przebieg taki a nie inny tylko i wyłacznie z tego powodu, że przebiega przez powiaty rządzone przez PiS. Przebieg trasy był uzgadniany jeszcze za czasów rządu PiSu).

    W samych kielcach wycięto całą aleję zdrowych drzew tylko po to aby wybudować śmieszkę rowerową z kostki brukowej, mimo protestu okolicznych mieszkańców, mimo protestu środowisk rowerowych.

    Za całość projektu Green Valo, organizacja odpowiedzialna czyli ROTŚ powinna zostać dokładnie prześwietlona przez CBA bo albo doszło tutaj do korupcji, albo projekt powierzono do realizacji osobom bez kompetencji.

  4. Widziałaś jakieś różnice w wykonaniu pomiędzy wojwództwami? żeby stwierdzić, że takie a takie województwo jest zaradne i w pełnie wykorzystało potencjał regionu a któreś nie?
    Osobiście się cieszę. Nawet jeśli są niedociągnięcia. Pewne trasy rowerowe w Polsce wspominam niezbyt mile. I chętnie wybiorę się z rowerem w okolice tych województw by poeksplorować teren, właśnie nie samochodem, tylko rowerem, bez robienia kilometrów, tylko połączyć przyjemne z pożytecznym – objeżdżając np w weekend jakiś kawałek regionu i zaglądając do każdego zakamarka dzięki trasom.

  5. Dość obszerny tekst i fajnie, że starałaś się choć częściowo zagłębić w szczegóły. Super, że powstała taka inicjatywa, ale szkoda, że jest aż tyle niedociągnięć. Niestety zazwyczaj, gdy robi się coś poraz pierwszy często trzeba się uczyć na właśnych błędach, w dodatku jeśli rzeczywiście każda gmina, każdy samorząd mógł dowolnie pracować nad swoim fragmentem ścieżki nie dziwię się, że jakoś to się całościowo nie udało. Co do wycinki drzew jestem przeciwna, jeśli chodzi o trasę koło drogi szybkiego ruchu, nie dziwię się, że ludzie narzekają. Widocznie już od początku projekt nie był najlepiej przemyślany. Ale chęci były dobre, oby na przyszłość wyciągnięto wnioski i nie zparzestano takich inwestycji, ale je ulepszono.

    1. Oliwia – a ja własnie mam dość tych fuszerowanych szlaków rowerowych w Polsce i powielania po raz enty tych samych błędów, projektujących szlak rowerowy (tu, długodystansowy) z myślą, że rowerzysta to zawsze młody, silny byczek na rowerze MTB który pojedzie po wszystkim. To właśnie Green Velo miało być takim modelowym szlakiem rowerowych którego nie powstydzilibyśmy sie przed turystami z Niemiec i byłby faktycznym motorem rozwoju regionu, choćby w skali mikro. Szlakiem podczas którego twoim jedynym celem nie byłaby tylko walka z podłożem, ale delektowanie się jazdą, przyrodą i klimatem. Dlatego denerwuje mnie okrutnie, że tak duża kasa została zmarnowana. Można było za nią po prostu krócej, a porządniej, a tak mamy wielkie liczby kilometrów, które fajnie wyglądają na ulotce, a w rzeczywistości są typowym polskim rozwiązaniem – walnięciem tylko oznakowania szlaku bez dbałości o stan nawierzchni lub jej tylko polukrowanie, które zejdzie po pierwszej zimie. I na osłodę wybudowanie 270 wiat. Ręce trochę opadają.

  6. Jeszcze szlaku nie przejechaliście,a już narzekacie i krytykujecie.Z pewnościa w realizacji projektu nie uniknięto błędów albo tez nie znamy do końca intencjii projektodawców ale krytykowanie szlaku w czambuł jest
    nie fair.Jedni oczekiwali szlaku biegnącego z dala od uczęszczanych szlaków, inni chcieli by cały szlak zrealizowany był w postaci wyasfaltowanej ściezki.Dla mnie najważniejsze jest oznakowanie aby podczas
    jazdy nie tracic czasu na szukanie szlaku ale dbałośc o ten temat powinien spoczywac na barkach lokalnych samorządów.Moje wątpliwości i nie tylko moje budzi początek i koniec szlaku.Bóg raczy wiedzieć dlaczego
    szlak zaczyna sie w Kępinach,a nie w Elblągu,podobnie dlaczego kończy sie w Konskich,gdzie pociagi sie nie zatrzymuja,a nie np. w Skarżysku Kamiennej,stanowiącym węzeł kolejowy.Przecież turysta bedzie musiał
    dojechac z Końskich do Skarzyska bądz wrócic do Kielc.Końcówka szlaku,prowadząca z Sielpi,też mogła
    przebiegać szutrową i terenową ścieżka rowerową przez Piekło i Niebo,niewątpliwie atrakcje dla turystów,
    a nie wzdłuż ruchliwej drogi krajowej,wyasfaltowaną ścieżka rowerową.
    Niezależnie od wszelkich opinii,wiosną wybieram się na szlak i zamierzam przejechać go od Kepin do Końskich.
    Do zobaczenia na szlaku.

    1. Powiem więcej, w ogóle nie mam w planach przejechania całego szlaku, bo nie odczuwam żadnej przyjemności we wdychaniu spalin jadąc na rowerze. Wolę sama sobie wytyczyć trasę, z daleka od ruchliwych dróg i samochodów. A atrakcje to dodatek.

    2. Widzisz – dla ciebie najważniejsze jest oznakowanie, a dla mnie nawierzchnia, bo często robię 150-200 km dziennie, z GPS’em na kierownicy. Nie zmienia to faktu, że dobrze wykonany szlak na całej długości godziłby w zapotrzebowania wszystkich :-).

      Odnośnie Twojego pytania o sens ustalenia Końskich jak startu/mety, to pewno można to zawrzeć w prostej odpowiedzi: polityka i lokalne interesy&wojenki. Bo też tego nie rozumiem, w szczególności że GreenVelo:
      – od Sielpi do Końskich to niestety nie jest 100% „wyasfaltowana ścieżka rowerową” tylko w dużej mierze CPR z kostki bauma :-).
      – w początkowych założeniach miało się właśnie kończyć/zaczynać w Sielpi, ale zostało to w tzw. międzyczasie zmienione, jak sporo innych fragmentów GreenVelo w Polsce.

      Tak czy owak – do zobaczenia na szlaku w 2016 !

    3. Widząc szlak na mapie ma się wrażenie czegoś niedokończonego. Może w przyszłości (marzy mi się) zostanie przedłużony do Trójmiasta na północy i np. do Tomaszowa lub Piotrkowa na południowym jego krańcu. Pewnie w tej koncepcji nie mieściły się 2 dodatkowe województwa. Najważniejsze, że szlak jest. Trochę szkoda, że w takiej niesatysfakcjonującej postaci. W 2016 spróbuję poznać bliżej znaczną jego część. Na ekspresowe pokonanie całości może braknąć czasu.

  7. A mnie interesuje baza noclegowa. Czy bedą jakieś informacje na ten temat? Czy nie bedzie z tym problemu bo jak wiemy nikt nie chce wynajmować na jedna noc.

  8. Koncepcja projektu świetna, od dawna mam ochotę przejechać się tym skrawkiem Polski – czy to rowerem, czy samochodem, czy w sposób mieszany… Czytając komentarze jednak widzę, że wykonanie zawiodło 🙁 Szkoda, że takie pomysły obrywają przez niekompetencję wykonawców, a raczej – przez brak zrozumienia. Podejrzewam, że gdyby tematem zajęło się „środowisko rowerzystów”, które włożyłoby w to nie tylko kasę i pracę (by temat odbębnić i zamknąć), ale i duszę, efekt byłby o niebo lepszy. Jak zawsze, kiedy czymś zajmują się miłośnicy, żywiołowo zainteresowani efektem, a nie urzędnicy, dla których to kolejna kłoda pod nogi w codziennej rutynie.

  9. Czyli pomysł ciekawy a wykonanie jak zwykle. Sam jeżdżę drogami mniej uczęszczanymi więc podróż wzdłuż ruchliwej drogi jest dla mnie wątpliwą rekreacją. Wszystko czego mi potrzeba znajduję w okolicznych miejscowościach więc nie wymagam specjalnych punktów. Mapa interaktywna trasy jeszcze nie działa a reklama już poszła w Polskę. Tak nie powinno się postępować ale rzeczywiście ktoś usiłuje domknąć program na czas.

  10. Lubię jeździć rowerem i taka trasa wydawała mi się spełnieniem marzeń. Pojeździłem w rejonie Sandomierza poza kilkoma wiatami i słupkami z tabliczkami z informacją Green Velo nic się nie zmieniło, dalej te same drogi wspólne z samochodami. Po co ten szum, za dwa dni koniec roku, a miało być wszystko zakończone. Tyle kasy zainwestowane w coś czego nie ma. Na wiosnę pojadę w lubelskie, może tam będzie coś co będzie można nazwać trasą rowerową . Ktoś to powinien porządnie rozliczyć, gdzie te miliony się rozeszły

    1. Dodatkowo trasa na południe od Sandomierza omija szerokim łukiem niezwykłe lokalne atrakcje (ujscie Sanu do Wisły, Wrzawy-miejsce ostatniej bitwy pod dowództwem ks. Poniatowskiego, prom na Sanie) prowadząc za to najbardziej zatłoczonymi drogami asfaltowymi. Pogratulować pomysłodawcom…

  11. Pojeździłem po odcinkach warmińskich i jest niestety słabo. Akurat u nas nie ma problemu z samochodami jednak
    polne ścieżki pozostały polnymi ścieżkami jakimi były do tej pory. Jeśli ktoś spróbuje się wybrać na całą trasę z sakwami i całym szpejem to będzie miał ciężką przeprawę, szuter dziury i błoto 🙁

  12. Kierownik projektu jest odpowiedzialny za cały projekt a nie tylko za reklamę. Oznakowanie drogi to zbyt mało. Wykonanie ścieżek jest skandaliczne a kierownik projektu powinien zawiadomić prokuraturę o złym wykonaniu całości zadania. Chyba, że sam czuje się winny? Pieniądze z Uni zostały zmarnowane. Mam coraz silniejsze przypuszczenie, że mała grupka osób potraktowała ten projekt jako dobry sposób na dorabianie. A my rowerzyści zostaliśmy z „takimi” ścieżkami, a poszczególne województwa z kosztami napraw i dalszym prowadzeniem i utrzymywaniem bublowatych ścieżek.
    http://suchacz.eu/news.php?readmore=2273
    Tak wygląda scieżka rowerowa w moim regionie pod koniec grudnia 2015 roku.
    Gratuluję kierownikowi projektu Panu Szczęsnemu za „wspaniałą i ofiarną ” pracę.

  13. Witam!
    Tak sobie czytam stęki i narzekania niektórych z Was i przychodzi mi do głowy stwierdzenie: „Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził”. Mylimy chyba pojęcia „ścieżki rowerowej” ze „szlakiem rowerowym”. Czytając niektóre komentarze mam wrażenie, że to powinna być asfaltowa ścieżka długości 2000km wytyczona przez wszystkie warte obejrzenia zakamarki 5-ciu województw z wychodkami co 5km, polem namiotowym co 10km i na dodatek wszystko za darmola? Jak to sobie niektórzy z Was wyobrażają?
    Przecież każdy z Was ma jakieś swoje indywidualne preferencje. Ludzie śmigają szosówkami kręcąc konkretne dystanse, inni wolniej „trekkingują”, jeszcze inni wolą lżejsze MTB (jak ja) a jeszcze inni wolą kopać się błocie lub piasku.
    Ja Greenvelo widzę tak: zbudowano spójnie oznaczony szlak wokół którego można sobie kombinować wedle woli – po to była inwentaryzacja innych szlaków w pasie Greenvelo – ilość miejsc wartych zobaczenia jest od metra – kto jest w stanie przewidzieć kto jakie ma preferencje (jednych kręcą zabytki, innych tereny parków narodowych itd..)?
    Sam mam zamiar w tym roku zaliczyć północną część szlaku (od Bugu do Elbląga i dalej do Krynicy Morskiej) i siedzę sobie od tygodnia wytyczając łączniki i pętle do miejsc które mnie szczególnie interesują i nasuwa mi się jeden wniosek – wszystkiego i tak nie zobaczę.
    Może nie jest to szlak idealny ale też nie przesadzajmy, że jest to „wielka katastrofa”. Jak wspomniałem na początku – wszystkim dogodzić się nie da.

    Do zobaczenia na szlaku

    1. Niby masz rację, ale z drugiej strony tenże szlak jako kręgosłup większej całości powinien być przejezdny dla prawie każdego roweru a już na pewno dla roweru turystycznego z sakwami i/lub przyczepką. Za to trasy poboczne mogłyby być różne, jedne dla szosowców inne dla maniaków ciężkiego MTB.
      Planowałem w tym roku pojechać na ten szlak z dziećmi ale czytając komentarze to chyba sobie jeszcze daruję. Podczas podróży z dziećmi wystarczy 1-2km w ciężkim terenie i ma się dość dalszej egzystencji. Pokonanie jednej przeszkody co jakiś czas to przygoda, ale brnięcie przez chaszcze czy grzęzawisko przez 2 godziny z płaczącym ze zmęczenia dziećmi to nie jest relaks.
      Miejmy nadzieję że w kolejnych latach szlak ten będzie poprawiany. Jeżeli któreś województwo zrobi to dobrze to na pewno odniesie sukces a za tym sukcesem pójdą pozostali. Wg mnie to właśnie turystyka, a zwłaszcza turystyka rowerowa, jest wielką szansą dla wschodniej Polski.

  14. Czytam i trochę szkoda. Chcieliśmy się wybrac z dziećmi (6 i 9 lat) i bagażami, ale chyba w takich warunkach będzie za ciężko, lub zbyt nieprzyjemnie (kto by chciał jechac w spalinach i hałasie…). Nie uważam, że cała trasa powinna być asfaltowa, ale po żwirze nie każdy rower da radę, szczególnie z bagażem, nie wspominając o dzieciach…

  15. Odniesienie Do Adama, nie chodzi o narzekanie. Tylko o te fanfary i ogromne pieniądze, bo tyczki z tabliczką, drogi krajowej pełnej samochodów, nie można nazwać trasą rowerową.

  16. Na poprawę już istniejących odcinków szlaku GV raczej nie liczę. Rozwiązaniem w takiej sytuacji byłaby mapa nawierzchni szlaku z której można by się dowiedzieć, gdzie jest asfalt (ruchliwa czy boczna droga), gdzie ścieżka rowerowa a gdzie mogą być piaski. Turysta jedno- czy kilkudniowy mógłby wybrać gdzie warto pojechać a gdzie nie, a może samodzielnie poszukać objazdu niewygodnego odcinka. No ale o czym tu mówić jeżeli strona GV nie jest aktualizowana, mapa interaktywna działa delikatnie mówiąc średnio. Obawiam się (obym się mylił), że to co dobre już było, teraz będzie już tylko gorzej. Przecież darmowe (unijne) fundusze się skończyły.

    1. Tak, to by było dobre rozwiæzanie, biorąc pod uwagę fakt, że trasa do idealnych nie należy. Delikatnie mówiąc. Rowerzysta z sakwami, czy dziecięcą przyczepką pojechałby „swoim” odcinkiem, a miłośnik mtb wybrałby inny. Jest to jakaś myśl. Ale jeśli pomysł zostanie zrealizowany, to raczej w formie oddolnej inicjatywy społecznej

  17. Właśnie siedzę i planuję wycieczkę na lato po Polsce wschodniej. Ogólna idea to trasa z Łodzi do Mikołajek ( albo okolic). Zdecydowanie nie w linii prostej, ale na około. Mam zamiar ruszyć na wschód z Łodzi, dojechać do Bugu i skręcić w lewo. GreenVelo brzmi nieźle jako część trasy. Pojadę, spróbuję, wypenetruję i zobaczę co z tego wyjdzie. Może być pięknie, ale może to też być wielki kanał. Zobaczymy.
    Dobry tekst. Dzięki.

      1. No więc byłem. Wyruszyliśmy z Lublina ( w Łodzi i centralnej Polsce akurat były burze ) na wschód. Do Green Velo dotarliśmy w Okunince i trzymaliśmy się go aż do Łomży, potem doczłapaliśmy się do Krutyni w Puszczy Piskiej. Ogólnie około 900 km jazdy, z tego 700 po Green Velo.
        Green Velo jest po prostu piękny! Dobrze oznakowany, prowadzący przez malownicze okolice z dała od ruchu samochodowego. Drogi są dobrze utrzymane, żwirówki przyzwoite. Trudniejsza jazda w okolicach Łomży: miejscami piach do połowy koła i jeden paskudny odcinek po betonowych płytach, ale to zaledwie kilka kilometrów z kilkuset szlaku.
        MORy czyste ( z kilkoma wyjątkami ), dobrze oznakowane.
        Jedyny problem to brak dokładnych map. Udało nam się dostać mapę lubelskiej części szlaku w sklepie z pamiątkami w Janowie Podlaskim ( akurat gdy wyjeżdżaliśmy z Lubelskiego ), poza tym map po prostu nie ma („bo mało dali” ).
        Ogólnie bardzo piękna trasa ( przynajmniej ta część którą przejechaliśmy ). Warto pojechać.

        Cześć,

        Paweł

  18. Witam,

    W nawiązaniu do obszernego tekstu zacznę od tego, że zupełnie nie rozumiem dlaczego dla Ciebie ktoś kto ma plan przejechania całego szlaku musi mieć coś nie tak z głową? Takie odniosłam wrażenie. Ja chcę przejechać cały. Bo taki mam plan i ochotę. Nie zamierzam pędzić i omijać ciekawych miejsc. Mam dużo czasu i z chęcią pokonam całość Green Velo.

    Teraz z innej beczki. Jestem z Kielc, ze środowiska rowerowego. Znam tutejsze prace nad Green Velo dość dobrze. Cóż mogę napisać… Sam pomysł dobry, natomiast realizacja… z tym znacznie gorzej. Jeżeli za szlak rowerowy biorą się osoby, które rower owszem mają , tyle że w piwnicy, to czego oczekiwać? Po kilku rozmowach z przedstawicielami ROT-u odniosłam wrażenie, że chcą skończyć prace nad projektem jak najszybciej, bez względu na efekt końcowy i o nim zapomnieć, bo ich to przerasta.

    Projekt ma wiele wad, bo wydaje mi się, że zabrakło w nim dobrego koordynatora, którzy trzymałby wszystko za przysłowiową mordę. Byłam na spotkaniu delegacji ze wszystkich województw i miałam wrażenie, że mówią różnymi językami. Nie mieli wspólnej wizji, z czegoś się tłumaczyli, czegoś nie wiedzieli. Dzieci we mgle. Przypominając sobie tamto spotkanie widzę ten brak spójności na szlaku.

    Co do infrastruktury, MOR-y hmm… wolę nie komentować. Nawierzchnia… rzeczywiście, nie wszędzie dało się zrobić asfalt, ale może to i lepiej. Nie chciałabym asfaltu w środku lasu i tu dziękuję Lasom Państwowym, że się na to nie zgodziły. Miejscami szutry nie takiej frakcji jaka powinna być…

    Przed wycinką w Kielcach 18 drzew protestowałam z innymi rowerzystami. Wycięli aleję starych drzew, żeby zrobić pożal się Boże ścieżkę, a 500 m dalej, równolegle przebiega nowa DDR-ka. Można było inaczej… Długo by pisać o zapleczu tego projektu.. pewnych rzeczy wolałabym nie wiedzieć.

    Natomiast cieszę się, że taka inicjatywa powstała, w moim województwie szlak jest fajnie poprowadzony. Nie jeden raz już nim jechałam, nawet wczoraj, jest ok. Może Green Velo zachęci do odwiedzenia Polski Wschodniej turystów z rowerem, którzy bez tego nawet by tu nie zajrzeli? Wtedy to będzie sukces.

    Jestem przewodnikiem rowerowym i z pewnością będę planować wycieczki szlakiem Green Velo. Wiem, że warto 🙂

  19. Przemierzyłem z sakwami nasze morze oraz granicę z Niemcami. W te wakacje mam w planach zrobić odcinek Suwałki – Elbląg – Hel.
    Jak często szlak na tym odcinku nie pozwala na jazdę z obciążeniem – wyczytałem tu o jakichś polnych drogach, po których nie da się sprawnie jechać.
    Nie mogę znaleźć w sieci obszernych relacji z wypraw dotyczących tego odcinka ani informacji nt. stanu ukończenia. Każde informacje będą pomocne.

  20. Czytam te wpisy i tylko narzekają (to domena Polaków) ,przejechałem rowerem Polskę wzdłuż granic prawie 4000km i nienarzekałem ,byłem bardzo zadowolony że mogłem podziwiać piękne krajobrazy od Bieszczad po Mazury .Jak ktoś kocha jazdę na rowerze i kontakt z naturą to wszystko mu jedno gdzie będzie spał i po czym będzie jeździł .

    1. Grtuluję wyniku! Nie uogólniałabym jednak aż tak bardzo. Bo można kochać rower i przyrodę i kontakt z naturą i… mieć dzieci. I przyczpkę dla nich. I nie móc korzystać z pięknej trasy przez wzgląd na to jak została wykonana. Wiesz, tu chodzi o coś innego niż zamiłowanie do jazdy rowerem. Tu chodzi o niespójność pomiędzy założeniami projektu, wielkością inwestycji i wynikiem końcowym, który nijak się ma do dwóch poprzednich elementów.

    2. York84. Ale my tu pewno wszyscy (komentujący) mam takie trasy zrobione przez siebie. Z tym ze sami je sobie wyznaczaliśmy, czasem przeklinając nasze wybory (jak się człowiek zakopał po osie), a czasem ciesząc szeroko michę, bo przez przypadek trafiało się w wymarzone miejscówki. Też nie narzekamy. Ale powtórzę – to jest turystyka indywidualna, a Green Velo miał być turystyką masową, która przyciągnie również ludzi którzy turystycznie-rowerowo są „zieloni”. I to dla nich infrastruktura szlak powinna być jak najlepsza, a przynajmniej trzymająca się jednolitych standardów (już nawet nie asfaltu, ale przejezdności turystycznym rowerem z sakawami), a są fragmenty tego szlaku które nawet tego nie zapewniają. I o to mam największe pretensje do twórców szlaku.

  21. Dwa fragmenty Green Velo zamierzam przejechać w tym roku (Terespol – Siemiatycze i Białystok – Suwałki) i chętni podzielę się wrażeniami, natomiast w zeszłym roku byłem na Roztoczu w Józefowie i zrobiłem kilka tras w okolicy. Bardzo mi się podobało, choć nie wybierałem trasy konkretnie Green Velo (prawdę mówiąc dopiero tam po znakach dowiedziałem się, że coś takiego istnieje). Jednak trasa z Józefowa przez Górecko Kościelne i Stare oraz Floriankę do Zwierzyńca – kapitalna, zwłaszcza odcinek z Florianki do Zwierzyńca i punkt widokowy (to chyba ten MOR czy coś takiego) nad Stawami Echo – bajeczne. Patrzę teraz na mapę GV i widzę, że szlak omija Górecko K., a szkoda, bo to kapitalne miejsce. Wspaniały jest też odcinek z Biłgoraja do Górecka K.. Akurat tam kawałek pokrywa się z GV. To był chyba najdłuższy odcinek jaki pokonałem w życiu jadąc bez trzymanki – kilka kilometrów asfaltowej ścieżki przez środek lasu, oczywiście bez żadnego ruchu samochodowego. Ogólnie myślę, że Green Velo jest wielkim projektem i jego realizacja przy tak wielu ośrodkach decyzyjnych na pewno pozostawia wiele do życzenia. Jednak wszystkim, którzy kręcą nosem (może ja też do nich się zaliczę po przejechaniu następnych kawałków GV:)) polecam samodzielne kreowanie tras i to przy pomocy tradycyjnych papierowych map, które dają znacznie lepszy „całościowy” ogląd sytuacji. Jeśli o mnie chodzi, najważniejsze wydają mi się trzy rzeczy przy organizacji kilkudniowych wypraw na GV (ale nie tylko): w miarę nieźle funkcjonująca komunikacja kolejowa w regionie, dostępność map papierowych (z rejonem wschodnim na południe od Terespola jest naprawdę kiepsko jeśli chodzi o mapy 1:100000 lub podobne) oraz ochota gospodarzy miejsc noclegowych do przyjęcia 1-2 osób na jedną noc. Z tym ostatnim jest zawsze i wszędzie duży kłopot, a zabieranie namiotu kompletnie zmienia już charakter wycieczki.
    A tak na marginesie – czy ktoś z was wie może, gdzie można dostać/kupić jakiś przewodnik dedykowanie konkretnie Green Velo albo zestaw map (bo na jednej mapie przecież wszystko się nie zmieści)? Chętnie bym coś takiego przestudiował, a jakoś w żadnym sklepie, nawet dużym, z mapami nic takiego nie widziałem.

  22. Witajcie
    Jak zwykle, wiele osób za i wiele przeciw.
    Osobiście cieszę się że ten projekt powstaje, nie przejechałem jeszcze nawet 1 km tej trasy, więc nic nie mogę o nim napisać.
    Planujemy z żoną pokonać początek GV w długi weekend Bożego Ciała. Rozpocząć trasę w Elblągu i przejechać tyle ile się da w trzy dni. Bez parcia na ilośc km, chcemy pobyć we dwoje na rowerach, drogi nie mają większego znaczenia, byle pogoda dopisała. Jedziemy bez dzieci, więc nie będziemy narzekać.
    Piszę, bo może ktoś z Was podpowie mi, gdzie można niedrogo przenocować? Noclegi na jedną noc, więc pewnie najlepiej będzie zatrzymywać się w motelach.
    Jakieś podpowiedzi o takich punktach miłe widziane.
    Pozdrawiam wszystkich kochających aktywny wypoczynek.
    dARAs

    1. Gratuluję, z takim podejściem trudno o rozczarowanie 🙂 Co do noclegów, to najprędzej znajdziecie agroturystyki. Sporo ich popowstawało w związku z utworzeniem szlaku. Konkretami niestety nie jestem w stanie sypnąć, może ktoś inny będzie w stanie udzielić informacji

      1. Dziękuję za szbką reakcję na mój wpis. Szkoda że zabrakło choć jednego adresu ale damy sobie radę. Może jeszcze ktoś wspomoże i coś podsunie. Jak tylko wrócimy z tej wycieczki, napiszę kilka słów o początkowym odcinku GV.

  23. Daras – a zamiast czekac na adresy, nie lepiej wbic w wyszukiwarke miejscowosci, prze ktore chcecie jechac, slowo agroturystyka i po prostu przejrzec oferty? W sumie godzinka przyjemnego siedzenia przed kompem, kilka telefonow i masz wszystko zalatwione.

  24. Witam
    W przyszły piątek wyruszam z Przemyśla do Suwałk, właśnie szlakiem Green Velo. Nie ma musu dojechać do celu chodzi, żeby jak najwięcej zobaczyć. Problem jaki dodatkowo wyniknął to brak atlasu woj. Podkarpackiego ( wycofanie z powodu, że wśród miejsc godnych zwiedzania znalazł się nielegalny pomnik w Hruszowicach poświęcony Ukraińskiej Powstańczej Armii). Być może uda mi się go zdobyć, uważam, że powinni go szybko zredagować i wydrukować ponownie. Mam nadzieję, że trasa będzie ok, postaram się wypowiedzieć obiektywnie na jej temat po powrocie, może komuś się przyda:)

    Pozdrawiam
    http://www.bushcraftszwagrow.pl

  25. Miałem okazję przejechać wraz z żoną trasę ze Zwierzyńca do Krasnobrodu,Józefowa i z powrotem do Zwierzyńca oraz Zwierzyniec-Szczebrzeszyn-Zwierzyniec.Część tej trasy pokrywała się z GV czego dowiedziałem się z darmowego atlasu który otrzymaliśmy na ul 1go maja gdzie wypożyczaliśmy rowery.Z Józefowa bardzo ładny wyjazd w stronę Biłgoraja (wystarczy kostkę układać wzdłuż i jazda robi się dużo przyjemniejsza) i po ok kilometrze skręt w prawo w kierunku Górecka Starego po pięknym nowym asfalcie wśród lasu przy niewielkim ruchu samochodów.Z Górecka w prawo do Zwierzyńca po drodze z ubitego szutru.Ten odcinek też bardzo ładny.Nie wiedzieć dlaczego szlak wiedzie przez ruchliwe centrum Zwierzyńca aby następnie biec w stronę Szczebrzeszyna.Początek obiecujący popsuty jedynie koniecznością przejścia na drugą stronę jezdni ale potem piękna asfaltowa ścieżka bezpiecznie oddzielona od dość ruchliwej drogi.Niestety po 5 kilometrach ścieżka nagle się urywa i wiedzie asfaltowym poboczem wspomnianej drogi.Przed Szczebrzeszynem kiepskie oznakowanie przy skręcie w lewo (szlak wiedzie prosto). Zamiast zrobić bezpieczny szlak po drugiej stronie drogi gdzie biegnie inny” szlak czarnej perły”,zrobiono tylko jego połowę by potem skierować go na ruchliwą drogę. Rodzi się też pytanie dlaczego od wspomnianego Zwierzyńca nie poprowadzono tego szlaku przez Bagno gdzie droga równie urokliwa a ruch bez porównania mniejszy.Wygląda na to że wytyczania szlaku dokonywano nie z pozycji rowerowego siodełka a tylnej kanapy samochodu.

  26. Przejechaliśmy Green od Elbląga do Włodawy 1200 km. ,wszystko szlakiem .Powiem tak ja i osoby które ze mną jechały pozytywnie go oceniają.Są pewne „szopki ” ale można na to przymknąc oko. Co do nawierzchni to jest zróżnicowana , zalecam rower MTB , aczkolwiek my przejechaliśmy na trekingach.
    Szlak jest poprowadzony pięknie krajobrazowo ,lecz żeby objechać każde królestwo rowerowe trzeba dużo czasu ,my trase całkowitą Tczew-Lublin pokonaliśmy w 12 dni a chcąc zwiedzać to co w przewodnikach trzeba by ponad miesiąc na odcinek Elbląg-Białystok.
    Co do noclegów nie zgodze się z wcześniejszymi wypowiedziami że nie będzie problemu. Baza noclegowa jest katastrofalna, mało kempingów i agro ,ktoś kto nie lubi , nie umie spać na dziko niech przygotuje sie na długie dystanse żeby ogarnąć coś konkretnego w dobrej cenie ,albo niech zabierze gruby portfel.
    Reasumując szlak warty przejechania ,i prosze wszystkich o odróznianie co to szlak a co to Ddrka.
    Przejedź minimum 1000 km szlakiem i dopiero się wypowiadaj na jego temat , a nie pojedziesz kawałek i albo trafisz na piachy, żwir i wtedy blee ,lub na asfalt równy jak stół i wtedy cacy

    1. Przejechałem 1700km szlaku i uważam, że dla roweru trekkingowego z sakwami nawierzchnia miejscami katastrofalna (płyta betonowa ciągnąca się kilometrami, polne drogi ukształtowane jak tarka). Co do bazy noclegowej racja – kiepsko a informacja o niej jeszcze skromniejsza. W północnej części GV spaliśmy w MORach. 🙂
      Szlak będzie przyjemny dla jadących rowerami MTB bez specjalnego obciążenia. To, że da się przejechać trekkingiem z pełnym bagażem udowodniliśmy w zeszłym roku, ale nie jest to droga przygotowana dla takich turystów. Nie muszę mieć równego asfaltu ale po kilku kilometrach tarki lub skakania po płytach przyjemność z wyprawy wyparowuje całkowicie.
      Pozdrawiam

  27. Witam Serdecznie

    Tak jak wspominałem powyżej, przejechałem szlak Green Velo od Przemyśla do Suwałk i podzielę się swoimi odczuciami. Czasami zbaczałem z trasy, żeby zwiedzić ciekawsze miejsca, jednak tam gdzie jechaliśmy szlakiem trasa była dobrze oznaczona ( chyba, że ktoś złośliwie poprzekręcał strzałki – my poprawialiśmy:). Co do nawierzchni to raczej ok, nie zgodzę się że trzeba mtb, bo jechałem na trekingu i było ok. Najgorszy fragment na jaki trafiliśmy to Nurzec Stacja do Czeremchy był dość tragiczny polecam go ominąć (dużo piasku). Co do infrastruktury to faktycznie z noclegami to albo trzeba zaplanować my generalnie planowaliśmy jak najwięcej na dziko, pogoda dopisała więc nie było problemu ale jak chcieliśmy kwaterę to jedynie – „koniec języka za przewodnika” i tak spaliśmy u sołtysa lub w innych dziwnych miejscach. Przydały by się również jakieś toalety na MORach, jedynie w woj. podlaskim było trochę lepiej. Generalnie jestem zadowolony na pewno w niektóre rejony wrócę żeby je lepiej poznać. Tak długi dystans niestety dość znacznie ogranicza możliwość dokładniejszego zwiedzenie gdzie i tak dorzuciliśmy około 400 km dodatkowo do szlaku. Polecam też odbić ze szlaku i zobaczyć Narwiański park Narodowy – kładka z promami ręcznymi Śliwno – Waniewo.
    Choć są jakieś wady generalnie fajnie że powstał taki projekt, myślę że infrastruktura będzie się systematycznie rozwijała i za parę lat będzie pełno miejsc noclegowych i toalet.

    pozdrawiam

  28. Tak jak zapowiadałem w kwietniu, przejechałem kilka kawałków Green Velo i podzielę się z wami wrażeniami. Najpierw kilka słów o fragmencie Terespol – Mielnik. Cały odcinek poprowadzono istniejącą już samochodową asfaltówką, w większości dobrej i bardzo dobrej jakości. Gdy ja nią jechałem, ruch był minimalny, ale to nie musi być regułą, zwłaszcza że to była sobota. Przy normalnym ruchu nie odważyłbym się chyba jechać z dzieckiem w przyczepce. Od razu dodam, że nie miałem na celu testowania GV, tylko fajną wycieczkę, więc często uciekałem na czerwony szlak, umożliwiający dojazd nad Bug, przeprawę przez minirozlewisko (położono tam wzdłuż betonowe słupy), zobaczenie pięknego drewnianego kościoła w Krzyczewie czy dużego kościoła w Pratulinie. Natomiast forty w Łobaczewie – jak dla mnie bez szału. Te miejsca leżą poza szlakiem GV, a koniecznie trzeba je zobaczyć (no, forty przy okazji, leżą przy samej drodze). W ogóle warto często zbaczać z GV, bo te najciekawsze obiekty/widoki są zwykle gdzieś z boku. Atrakcją jest darmowa przeprawa promem między Zabużem a Mielnikiem (ostatni kurs do Zabuża o 17.30), przeprawa Niemirów – Gnojno w tym roku nie działa z powodu niskiego stanu wody. Na ten region polecam mapę Nadbużańskie Podlasie wydawnictwa TD Mapy (setka).
    Przejechałem też na Mazurach odcinek Boćwinka – Węgorzewo. Początkowo asfaltowa ścieżka oddzielona od jezdni. Potem kilka kilometrów przyjemnego szutru, który przeszedł w coś w rodzaju żwirówki. Generalnie im bliżej Węgorzewa, tym bardziej mi się nie podobała ta droga, bo coraz bardziej trzęsło – żwirówka zaczęła się ok. 15 km przed Węgorzewem i szła aż do miasta. Ludzie często narzekają, że wzdłuż GV są barierki. Tam właśnie były, ale tylko na kilkudziesięcio-, może 100-metrowych odcinkach. Nic w nich złego nie widziałem, zaczepić się o nie nie można, bo droga jest naprawdę szeroka. Jak dla mnie też – ale to może być bardzo subiektywne – szybko zrobiła się nudna. Cały czas prosto, głównie przez pola. Jedna rzecz natomiast była bardzo upierdliwa i myślę, że wiele osób to potwierdzi. Zauważyłem, że sprawa dotyczy chyba całego Green Velo. Szlak był często przecinany wiejskimi szutrówkami, ale mimo posiadania papierowej mapy (Mazury, Cartomedia, 1:75 000) trudno było mi określić swoje położenie. Chciałem odbić wcześniej w stronę Giżycka, ale trudno było stwierdzić, która droga biegnie do jakiejś wsi, a która w pole. Krótko mówiąc, brakuje tablic informujących o zjazdach z tej rowerowej „autostrady”, czyli jakichś punktów odniesienia.
    Mój trzeci fragment GV to trasa Sandomierz – Klimontów i tam zwróciłem uwagę na feler MOR-u (konkretnie w Skotnikach) . Otóż wszystko fajnie, tylko infotablica z zaznaczoną trasą i najciekawszymi punktami dotyczyła całego Green Velo, a nie najbliższej okolicy. Po co mi, do licha, informacja jak przebiega całe GV i jakież to atrakcje oferuje – będąc w Skotnikach chciałbym się dowiedzieć jak przebiega szlak na najbliższych kilkunastu km, po jakiej nawierzchni, gdzie są kolejne MOR-y i jakie w okolicy są atrakcje. Uważam to za poważny feler. Za to trasy – super. Asfaltowe drogi o jakości na 4 lub 4+ w skali 1-6, praktycznie bez samochodów, pośród sadów, pól i ogrodów. Oznakowanie generalnie dobre, choć jak zawsze, trzeba mieć oczy otwarte, żeby nie zgubić szlaku. Gorąco polecam leśną asfaltówkę z Koprzywnicy do Sulisławic a potem na północ do Klimontowa. Już nie pamiętam czy to też GV, ale była naprawdę świetna. W Klimontowie naprawdę smaczna pizza w pizzerii Malibu:)
    Generalnie po tych trzech odcinkach potwierdziło się to, co wcześniej tu pisałem – GV to fajna inspiracja do rowerowych eksploracji, ale ścisłe trzymanie się tego szlaku to według mnie więcej strat niż zysków. Warto często z niego zbaczać i samemu wyszukiwać ciekawe miejsca. Jest ich naprawdę mnóstwo – od zabytków począwszy, na pięknych widokach kończąc. I jeszcze coś – nie wiem czy potwierdzą to ci, którzy przejechali dużo dłuższe odcinki GV, ale według mnie jeśli nie ma się namiotu, lepiej odpowiednio wcześniej zatroszczyć się o noclegi. Na trasie wcale nie ma ich tak wiele, jak to wynika z reklam Green Velo. A w sezonie zwłaszcza w agroturystykach o miejsca może być trudno. Planuję jeszcze kilka jednodniowych wypadów w okolice GV, więc później napiszę wam o moich kolejnych wrażeniach.

  29. Moim zdaniem witryna grrenvelo to wielki skok na kasę Unii, pogoda w lipcu +7 stopnie, a minimum -3…

    Mapa szlaku, pokazująca odległości w linii prostej to mało dogodne udogodnienie, planer tras, który nie działa, ogólnie jedna wielka … Jeśli szlak wygląda tak samo jak witryna, to ja dziękuję, wolę jeździć normalnymi ścieżkami.

  30. a jak wygląda baza noclegowa na szlaku Green Velo ? Bo nigdzie nie mogę znaleźć. Czy trzeba wcześniej samemu szukać na własną rękę czy są jakiej informacje na ten temat skoro się tak reklamuje tą trasę.

  31. czy trasa green velo juz istnieje? czekam na odpowiedz jestem ciekawy i mam ochotę na taką wycieczkę w te lato.

  32. Czy ktoś korzystał z planowania tras na portalu Green Velo?
    Ja mam z tym problem, a chyba to powinno promować szlak, no i tu już nikt się „wojenkami w gminach” nie wytłumaczy.
    1. Brak certyfikatu – przeglądarki krzyczą że strona jest niebezpieczna. Oczywiście może tak nie jest, ale to pierwszy moment gdy zainteresowany trafia na stronę i od razu czuje się nieswojo.
    2. Bardzo wolne ładowanie stron portalu. Nie piszę o tym jak działa „mój” internet, ani o tym co jest na stronie (i może wpływa na szybkość działania) – piszę o baaardzo wolnym ładowaniu w porównaniu z innymi stronami o bogatej treści, z Google Maps na czele.
    3. W żaden sposób nie mogę wejść we właściwy tryb planowania trasy, czyli tzw. planer. Strona na każdym kroku „chwali się” jaki to nowatorski i wspaniały projekt a mam wrażenie że jedna z jej głównych funkcjonalności nie działa. Sprawdzałem na Google Chrome i IE, oczywiście stworzyłem konto (pomimo ostrzeżeń przeglądarki!) i zalogowałem się.

    Czy ktoś miał podobne problemy? A może u innych działa? Jakieś wskazówki? Pytanie wysłane przez portal – na razie bez odpowiedzi…

    Maciek

    1. Postanowiłem przypomnieć sobie po ponad trzydziestu latach, jak wygląda wyprawa rowerowa. Zaraziłem tym pomysłem oczywiście całą rodzinkę. Zakupiłem w tym celu mapy papierowe Greenvelo (zupełnie niepotrzebnie bo na nich również nie ma istotnych informacji poza przebiegiem samej trasy) ponieważ planowanie podróży poprzez witrynę to całkowita porażka. Strona działa wolniej niż kiedyś „po modemie”. Wymyśliliśmy że aby być niezależni będziemy nocować w namiocie i co ? I nic nigdzie nie znaleźliśmy żadnej informacji ani o polach biwakowych ani o campingach, o opisywanych MORach z miejscami biwakowymi nie ma nawet najmniejszej informacji. I tak się wybierzemy ale myślałem że uda mi się zaplanować chociaż częściowo trasę ale widać że musi to być wyjazd „na Zywioł”. Wielka szkoda i niestety wstyd dla organizatorów. I niestety nie ma tłumaczenia, że za każdy odcinek odpowiada kto inny. Za działanie strony niestety odpowiada jej administrator. Może ktoś pomyślałby chociaż o wydaniu przewodnika po greenvelo w postaci papierowej. Po powrocie (o ile dojdzie do skutku) napiszę swoje wrażenia, Planujemy ruszyć z Elbląga i dojechać dokąd się da w ciągu około tygodnia. Pozdrawiam wszystkich zapaleńców 🙂

      1. No to czekam na Twoją relację. Kiedy się wybieracie? Też mamy w planach przejazd „biwakowy” więc chętnie skorzystamy ze wskazówek. Na razie nie mamy zaklepanego terminu, poza tym że będzie to na pewno lipiec lub sierpień.

  33. DarekR i Maciek, My rowniez planujemy przejazd warminsko-mazurskim odcinkiem zaczynajac w Elblagu. Strona Greenvelo laduje sie godzinami i bardzo zniecheca. My planujemy przejazd w sierpniu ale jeszcze ni eiemy w ktorej polowie. Dajcie znac jak wygladala sytuacja z polami namiotowymi na szlaku i byc moze do zobaczenia w drodze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *