skip to Main Content
Spacerem Po Neapolu, Czyli Nasz Przewodnik Trochę Od Czapy. Część 1

Do Neapolu dotarliśmy na tyle późnym popołudniem, że pierwszy kontakt z miastem zaliczyliśmy w świetle ulicznych latarni. Dziwne to było zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością. Zamiast uroczych włoskich klimatów – wąskich uliczek, kawiarenek, romantyzmu, zapachu świeżo parzonej kawy i pizzy zastaliśmy krajobraz z zupełnie innej bajki… Brudno, obskurnie, kamienice odrapane, śmieci walają się po chodnikach, w oczy rzuca się wszechobecny bałagan. Jak okazało się nazajutrz, noc i tak wiele wybacza. Witamy w centrum Neapolu ♥

Neapol - co zobaczyć, atrakcje, zwiedzanie
Neapol - co zobaczyć, atrakcje, zwiedzanie
Neapol - uliczne jedzenie

Testujemy uliczne jedzenie – tutaj pizza frita od Fernandy

Włoska stolica prowizorki

W świetle dnia ułomności Neapolu przybrały wręcz formy karykaturalne. To miasto pozorów i prowizorki – folii, taśmy klejącej, dykty i plastikowych suszarek na pranie. Trochę przypomina wiele polskich domów – na pierwszy rzut oka czyste i posprzątane, ale wystarczy otworzyć pierwszą z brzegu szafkę, a zobaczymy powtykane niemal na siłę przedmioty różnego asortymentu, wystarczy zajrzeć pod kanapę, aby dostrzec grające w berka kłęby kurzu. Podobnie tu. Idąc reprezentacyjną via Toledo rzeczywiście czuć wielkomiejski klimat znany nam choćby z Mediolanu – kafejki, kawiarenki, restauracje, salony topowych marek odzieżowych, tłum zabieganych ludzi. Wystarczy jednak odbić krok w bok. Ba! Wystarczy przystanąć na dowolnym skrzyżowaniu i obrócić głowę, aby dostrzec niechlubną twarz tego miasta. Brud, smród, bałagan i rozwiązania techniczne na widok których zastanawiasz się jak to ma szansę funkcjonować.

Odpadający od budynków tynk, samochody polepione taśmą klejącą, kłębowiska kabli poprzyczepiane byle jak, byle gdzie, piecyki gazowe zainstalowane na zewnątrz budynków, chronione przed deszczem kawałkiem folii albo dyktą, do których gaz dostarczany jest plastikową rurką, wszędzie suszące się szmaty i śmieci składowane na chodnikach, czekające na wywiezienie bynajmniej nie od wczoraj. Do tego obrazka należy sobie jeszcze podłożyć dźwięk skuterowych klaksonów rozlegający się co kilkanaście sekund, trąbiących z różnych powodów albo i bez nich, i tę dźwięczną włoską ekspresję, której akurat kochamy posłuchać od czasu do czasu.

Spacerem po Neapolu - relacja z pobytu
Neapol. Najbrzydsze miasto Włoch
Spacerem po Neapolu - przewodnik od czapy
Spacer po Neapolu, obite samochody

Najlepsze z ulicy

Deszczowa niedziela. Każdy szanujący się katolik dzień święty święci. A po ilości kapliczek i ołtarzyków, którymi ozdobiony jest każdy róg i każda ulica, można wnioskować, że to miasto wiedzie prym jeśli chodzi o religijność. Znowu natrafiamy na pozory. Zresztą, o neapolitańskiej autonomii i kreatywności w wyznaczaniu granic sacrum i profanum wspominałam już przy okazji opisywania Cmentarza Fontanelle. W każdym razie, Neapolitańczycy, jak większość szanujących się ludzi pracy, w niedzielę robi zakupy. Jako że nie wchodzimy do galerii handlowych jeśli nie musimy, to nie powiemy wam jak to tam wygląda. Bardzo chętnie za to pokażemy jak uroczo prezentują się niedzielne uliczne stragany ze świeżymi owocami morza, cytrusami i… wszystkim innym. Bo na tych straganach można kupić właściwie wszystko, od artykułów spożywczych wszelkiej maści, po prawie oryginalne repliki markowych torebek, buty, bieliznę, klatki dla kanarków i inne artykuły pierwszej potrzeby.

Neapol - stragany uliczne ze świeżymi owocami morza
Neapol - stragany uliczne ze świeżymi owocami morza
Neapol świeże owoce morza
Neapol stragany na ulicy
Spacerem po Neapolu - sprzedawcy uliczni

Kapliczki, krzyże, ołtarzyki

Proceder powyższy odbywa się pod czujnym okiem wszystkich świętych. Nigdzie, naprawdę nigdzie indziej, nie widziałam takiego natłoku różnego rodzaju kapliczek, krzyży, ołtarzy jak na neapolitańskich ulicach. W pewnym momencie, spacerując po mieście, zaczęliśmy liczyć kroki jakie trzeba postawić, aby napotkać na kolejną kapliczkę. Wyszło ich maksymalnie dwadzieścia parę. Oczy świętych śledzą każdy ruch i każdy krok. Najgęstszy miejski monitoring jaki kiedykolwiek widziałam. Są na każdym skrzyżowaniu i w każdej uliczce. Co najmniej jeden. Najczęściej jednak jest kilku. Co kilkanaście metrów. Czuwają w bramach i na podwórzach. Pilnują nawet klatek schodowych. Święte miasto!

Ciekawym elementem neapolitańskich kapliczek wotywnych są zdjęcia zmarłych członków rodziny zamieszkującej kamienicę, na ścianie której umieszczona została kapliczka, ich drobne rzeczy osobiste, a także różnego rodzaju figurki – aniołki, diabełki, Maryjki, Jezuski. Większość z tych kapliczek żyje – ktoś sadzi i podlewa rośliny, zapala świeczki i stawia nowe, dodaje kolejne figurki czy obrazki. Wygląda to trochę tak, jakby w wielu przypadkach kapliczka pełniła funkcję podobną do grobowca rodzinnego w naszej kulturze – pamiątki po zmarłym i pewnego rodzaju medium w próbach skomunikowania się z jego duchem w zaświatach. Umieszczanie zdjęć osób zmarłych ma tutaj jeszcze jedną funkcję – przywołuje dusze czyśćcowe, które prosi się o opiekę i wstawiennictwo.

Neapol - kapliczki wotywne
Weekend w Neapolu - kapliczki wotywne
Neapol - kapliczki wotywne
Neapol - kapliczki wotywne

Wbrew pozorom, Neapolitańczycy to czyściochy

Jeśli oceniać czystość mieszkańców Neapolu po suszącym się wszędzie praniu, tak jak ocenia się ich religijność po ilości kapliczek, to wyszłoby, że to w gruncie rzeczy jest bardzo czyste miasto. Kapliczki i suszące się na chodnikach pranie to w moich oczach najbardziej charakterystyczne elementy tego miasta. Pranie suszy się na niemal każdym balkonie, na podwórzach, na sznurach rozwieszonych wzdłuż kamienic i, co ciekawe, na chodnikach. Nie raz i nie dwa, zapatrzeni w oryginalne elementy neapolitańskich zabudowań, prawie potknęliśmy się o suszarki na pranie, rozstawione na środku chodnika przy ruchliwej ulicy, a czasem wręcz na ulicy. Nikogo poza turystami to nie dziwi, ot, jeden z elementów lokalnego folkloru. Gdzieś przeczytałam, że Neapolitańczycy traktują chodnik jako przedłużenie podwórza czy mieszkania i w ciepłe pogodne dni spędzają na nim bardzo dużo czasu, wystawiając na zewnątrz krzesła i wspólnie z sąsiadami biesiadując.

Przewodnik po Neapolu - suszące się pranie
Przewodnik po Neapolu - suszące się pranie

Karramba! Camorra!

Kiedy przygotowując się do wyjazdu natrafiłam we wpisie jednej z blogerek na informację o porachunkach ugrupowań mafijnych, które miała miejsce dokładnie rok wcześniej, skóra zjeżyła mi się na plecach. Mafia, Ojciec Chrzestny, Sycylia, Neapol, Camorra… ale dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że słynna neapolitańska mafia naprawdę istnieje, działa, a my jedziemy dokładnie w oko cyklonu. Nie ukrywam, trochę się boję takich miejsc, a odkąd mam dziecko, to nawet więcej niż trochę. Uspokoiły mnie nieco zapewnienia, że Camorra turystów nie tyka. Turyści to pieniądze, a dla Camorry pieniądze wyznaczają sens istnienia. Niemniej jednak warto wiedzieć, że można w Neapolu być świadkiem wydarzeń, jakie znamy z filmów akcji, bo kiedy mafia neapolitańska dostanie na kogoś zlecenie, to nie ma znaczenia miejsce ani czas. Potrafią sprzątnąć człowieka w centrum miasta w biały dzień i podobno nie są to przypadki rzadkie. My na szczęście natrafiliśmy jedynie na pozostałości napadów z bronią w ręku.

Neapol mafia Camorra

To jeszcze nie koniec wspomnień z Neapolu. Wkrótce pojawi się na blogu część druga, z której dowiecie się, dlaczego nie warto rzucać pereł przed wieprze, dlaczego końca świata jeszcze nie było i co ma z tym wspólnego Wergiliusz, jakie widoki z okien mają klienci najbardziej ekskluzywnych hoteli i apartamentowców i może coś jeszcze 🙂

A tymczasem, zaglądnijcie do innych wpisów z pobytu w Neapolu:

Ten wpis ma 18 komentarzy
  1. Czytam i czytam… i muszę przyznać, że trochę dziwne to miasto. Z reguły od razu widzę, że jakieś miasto będzie mi się podobać lub nie. W tym przypadku chyba muszę pojechać i sprawdzić sama 😉 Co do tych kapliczek, to przypomina mi się trochę moja Opolszczyzna – w tych mniejszych miejscowościach prawie u każdego na podwórku jest kapliczka 😀

  2. Chciałabym bardzo pojechać na południe Włoch, zwłaszcza zobaczyć Pompeje, ale tak mi zapadła w serce relacja pewnych znanych podróżników którym ukradziono „w biegu” plecak, że na razie nie planuję… Ja wiem, że nie można być uprzedzonym, ale ja zawsze zwiedzam z dużym plecakiem (sprzet foto) i rzucam się w oczy 😉

  3. Włochy chyba do tej pory kojarzą nam się z Mafią. Wydaje mi się, że problem z tym ma nie tylko Neapol. W Rzymie porachunki kieszonkowców (każdy może zwijać portfele na swoim terenie) to też raczej normalny widok. Chociaż oni się mordują, dają sobie po prostu w m**dę 🙂

  4. Zastanawiam się, czy to nie urok włoskich miast i miasteczek? Będąc pierwszy raz w Bolonii też byłam mocno zaskoczona niechlujstwem i bałaganiarstwem. Podobnie w Toskanii. Piękne z pozoru wille często traciły urok, gdy podchodziło się bliżej i odkrywało graciarnię na podwórku. Twoje porównanie do sprzątania w polskich domach jest bardzo trafne. Ryneczek czysty, a zakamarki pełne kurzu 🙂

  5. Zawsze chciałem zobaczyć Neapol, więc z ciekawoscią sprawdziłem wpis. Cóż, jadąc do Neapolu trzeba mieć swiadomosc, że w miescie mafii ciężko będzie trafić na piękno i schludnosc. Mimo wszystko widzę jednak, że nie narzekaliscie, więc cieszę się i chętnie sprawdzę kolejne wspominiki z tego miasta. 🙂

  6. Hm, mam ambiwalentne uczucia po przeczytaniu Waszej bardzo ciekawej relacji. Nigdy w Neapolu nie byłam i chyba wolę północne Włochy, gdzie jest zwyczajnie pięknie. Dobrze jednak wiedzieć, co czai się w Neapolu. Super, że byliście tam z dzieckiem 🙂

  7. Mój mąż dość często jeździ do Neapolu służbowo – i określa go jako „jedno z najbrudniejszych i najbardziej zaniedbanych miast, jakie kiedykolwiek w życiu widział”. Patrząc na zdjęcia – trudno się z nim nie zgodzić, ale mimo wszystko sama też chętnie bym to miasto odwiedziła i doświadczyła jego klimatu na własnej skórze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top