Spacerem Po Neapolu, Przewodnik Trochę Od Czapy

Zaczynamy kolejną część opowiastek neapolitańskich. Obiecałam już wcześniej, że dowiecie się z niej, dlaczego nie warto rzucać pereł przed wieprze, dlaczego końca świata jeszcze nie było i co ma z tym wspólnego Wergiliusz, jakie widoki z okien mają klienci najbardziej ekskluzywnych hoteli i apartamentowców, i może coś jeszcze… Zatem do dzieła!

Hej! Ale czy czytałeś już część pierwszą relacji ze spacerów po Neapolu w lutym? Jeśli nie, to masz kilka minut na nadrobienie >> Spacerem po Neapolu, część 1

Wścibstwo kontrolowane

Uwielbiam podglądać życie innych! Szczególnie, jeśli to ma miejsce na drugim końcu Europy, w mieście tak dziwnym jak Neapol. A zdaje się on być rajem dla podglądaczy. Odnieśliśmy wrażenie, że Neapolitańczycy niespecjalnie starają się chronić swoją prywatność, skoro w mieszkaniach, których okna wychodzą bezpośrednio na deptak czy ulicę, nie zasłania się rolet po zmroku. Bez najmniejszych przeszkód taki wścibski człowiek jak ja może obserwować jak toczy się życie włoskich familji wieczorową porą. Kuchnia. Stół nakryty obrusem albo ceratą, kilka szafek, telewizor i podobizny świętych. To wyposażenie standardowe, które można było dostrzec w większości mieszkań. Nie pamiętam, żeby rozświetlone były pokoje. To właśnie kuchnia zdawała się być sercem domu, a stół miejscem spotkań. Nie byłam na tyle bezczelna, aby to wszystko fotografować, więc nie udowodnię. Zachęcam do osobistej weryfikacji.

Spacerem po Neapolu - nasz przewodnik, część 2

Perły przed wieprze

Trafiliśmy tam przypadkowo. Stare drewniane drzwi, mierzące może 1,6 m wysokości, osadzone w dużo wyższej bramie. Ani drzwi, ani brama, ani fasada kamienicy nie wyróżniały się niczym szczególnym. Zaintrygowała mnie grupka ludzi, nie wyglądających na miejscowych, która weszła przez drzwi i zatrzymała się, wydając z siebie westchnienia zachwytu. Niepohamowana ciekawość kazała mi pójść za nimi. W tym momencie odniosłam wrażenie, że znajduję się w zupełnie innym mieście. Moim oczom ukazała się przepiękna zewnętrzna klatka schodowa, niczym z pałacu. Bo na terenie pałacu w istocie byliśmy, ale o tym dowiedzieliśmy się dopiero z tablicy informacyjnej na dziedzińcu. Palazzo Sanfelice. Jedna z wielu XVIII-wiecznych pereł architektury, rozrzuconych między obskurnymi kamienicami Neapolu. Zaczęliśmy buszować po wirtualnej mapie i wkrótce trafiliśmy na kolejne pałace, a niedługo potem nauczyliśmy się odróżniać zwykłe drzwi od drzwi, za którymi kryje się coś wyjątkowego. Najsmutniejsze jest to, że neapolitańskie pałace, pamiętające czasy świetności tego miasta, rozpadają się w oczach. Nikt o nie nie dba. Pozamieniane na mieszkania, upstrzone klimatyzatorami i doczepionymi windami niszczeją. Na kilkanaście odwiedzonych pałaców tylko jeden miał odnowioną fasadę.

Palazzo Sanfelice Neapol
Palazzo Sanfelice Neapol

Lungomare

Jest takie miejsce w Neapolu, gdzie można zapomnieć o całym tym bajzlu, który widzieliście w poprzedniej części naszych wspomnień oraz na zdjęciach powyżej. To wąski pas bezpośrednio graniczący z morzem, nazywany Lungomare. Idąc nabrzeżem mijamy najbardziej ekskluzywne hotele i piękne apartamentowce, które nijak się mają do pozostałej części miasta. A na horyzoncie, jak na dłoni, maluje się nam majestatyczna bryła Wezuwiusza z jednej (u nas w chmurach) i wyspa Capri z drugiej strony.

Spacerem po Neapolu - przewodnik trochę od czapy
Spacerem po Neapolu - marina i Wezuwiusz

Jajeczny Zamek

Promenada Lungomare jest trochę nudna. Dla nas oczywiście. My jednak wolimy ten neapolitański bajzel. Pokonaliśmy ją jednak w konkretnym celu – aby dojść do słynnego XII-wiecznego Castel dell’Ovo, czyli tłumacząc na nasze, do Zamku Jajecznego. Skąd ta dziwna nazwa? Jeśli wierzyć legendzie, w fundamentach zamku, celem ich umocnienia, ukryte zostało jajko rzymskiego poety Wergiliusza, posiadające magiczną moc. Jeśli skorupka jajka pęknie, będzie to oznaczało koniec Neapolu, a może i całego świata. Warto się tam wybrać, gdyż widoki z zamkowych murów są nieprzeciętne, a wstęp na nie jest bezpłatny.

Neapol - przewodnik od czapy - zamek jajeczny
Neapol - przewodnik od czapy - zamek jajeczny
Neapol - wyspa Capri

Widok na wyspę Capri

Stacje Sztuki

Trochę mi nie pasuje metro do tematyki tego postu, ale co tam! Kilkanaście stacji neapolitańskiego metra przebudowano i oddano w ręce artystom, aby zamienili je w otwartą, wielowymiarową i wielotematyczną galerię sztuki. Każda stacja to oddzielny projekt reprezentujący inny styl. Nie sposób w trakcie krótkiej wizyty w Neapolu odwiedzić wszystkich „stacji sztuki”. Jest ich kilkanaście, a o każdej można napisać osobny artykuł. Po więcej informacji na temat projektu Stacje Sztuki odsyłam do wpisu Metro w Neapolu na blogu podrozepoeuropie.pl

Metro w Neapolu

I jak wam się podobał spacer po Neapolu w naszym towarzystwie? Części trzeciej nie będzie, za to w kolejnym wpisie narobię wam smaka na specjały kuchni neapolitańskiej.

Ten wpis ma 10 komentarzy

  1. Przepiękne zdjęcia! Stacje sztuki – świetny pomysł, może kiedyś u nas coś takiego też zaistnieje, miło byłoby jeździć metrem 😉

  2. Kocham podglądać innych ludzi. To straszne wiem ;). Najbardziej lubię zimą chodzić wieczorami i patrzeć jak ludzie witają się, wracając z pracy z szkoły. Jak wchodzą do ciepłego mieszkania.
    W Holandii też mają wielkie okna. wychodzą z założenia, że jeżeli ktoś ma rolety to ma coś do ukrycia ;). Przynajmniej tam gdzie ja byłam w tym malutkim zakątku Holandii :).

  3. Fajny szczery styl, miło się czyta i wybraliście dość ciekawe atrakcje. Stacje metra mnie pozytywnie rozwaliły, czuję się zachęcony do odwiedzenia Neapolu 🙂

  4. Oj ja też lubię podglądać życie zwykłych ludzi w codziennych sytuacjach w obcych krajach. Daje to jakieś wyobrażenie na temat ich codziennego życia. To coś czego nie można znaleźć w przewodnikach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *