skip to Main Content
Gorgany: Tydzień W Najdzikszych Górach Europy

Termin: 28.04 – 05.05.2012
Środek transportu: samochód osobowy

Dzień 1: Rzeszów – Korczowa – Lwów – Hodowica – Rozwadów – Stryj – Dolina – Perehińsk – Osmołoda
Dzień 2: Osmołoda – Matachów – Wysoka – Ihrowiec – przełęcz Borewka
Dzień 3: przeł. Borewka – Sywula – Połonina Ruszczyna – słupek graniczny nr 19 – Kruhła – Koniec Gorganu – biwak na grzbiecie przy słupku nr 25
Dzień 4: słupek nr 25 – Torgan – Jawor – Hrobok – Płytka – Teresjanka – słupek nr 39 – zejście w dolinę Kieputy – nocleg w „Hotelu Kieputa”
Dzień 5: Hotel Kieputa – Niemiecka Przełecz – grzbiet Darów – trawers Koretwiny – przełęcz pod Popadią
Dzień 6: Popadia – Mała Popadia – Perenkie – połonina Płyśćce
Dzień 7: Płyśćce – Grofa – Staw Grofecki – Dolina Mołody – Osmołoda
Dzień 8: powrót do Rzeszowa

Relacja z wyprawy w Gorgany, mapa ze szczegółowym planem wędrówki

Dzień 1

Ruszamy z Rzeszowa wcześnie rano samochodem osobowym. Kierunek – maleńka miejscowość Osmołoda na Ukrainie, będąca jednocześnie świetną bazą do wyjścia w góry.

Granicę przekraczamy w Korczowej. Standard drogi od przejścia granicznego aż do Stryja jest co najmniej zadowalający. Po drodze wstępujemy do wsi Hodowica, gdzie stoją ruiny polskiego kościoła rokokowego z 1758 roku.

Mniej więcej od Stryja, w trosce o zawieszenie, trzeba mocno zredukować prędkość. Im dalej na południe, tym gorsza jest droga. Do Osmołody docieramy późnym popołudniem. Noc spędzamy w gospodarstwie Viktora i Julii. A na ich podwórku zostawiamy samochód. Wrócimy po niego za sześć dni.

Dzień 2

Pobudka o 5 rano polskiego czasu, ostatni prysznic, śniadanie i wyruszamy w góry. Podążamy czerwonym szlakiem, który jest tutaj dobrze oznakowany. Kolejno zdobywamy szczyty: Matachów, Wysoka, Ihrowiec. Po drodze trafiamy na źródełko, przy którym zatrzymujemy się na chwilę, aby uzupełnić zapasy wody pitnej. Noc spędzamy na Przełęczy Borewka pod Ihrowcem. Oprócz naszych dwóch, jest tam jeszcze kilka innych namiotów.

Dzień 3

Pobudka jak co dzień – o 5, szybkie śniadanie, uzupełnianie wody pitnej i wędrujemy przez Łopuszną zdobywać Sywulę – królową Gorganów. Po drodze mijamy pozostałości po okopach i umocnieniach z I Wojny Światowej. Z Sywuli schodzimy na Połoninę Bystrą, na której, ukryte pod warstwą śniegu, znajdują się ruiny schroniska sprzed I Wojny. Tu powoli rozstajemy się ze szlakiem, teraz będziemy się poruszać dawną granicą polsko-czechosłowacką, prowadzeni słupkami granicznymi, począwszy od numeru 19. Aż do słupka nr 21 idzie się elegancko, trudności zaczynają się nieco dalej – metrowa warstwa śniegu, w którym zapadamy się po kolana, a czasem głębiej, plus uciążliwa kosodrzewina, sprawiają, że powoli opadamy z sił. Niesieni już chyba tylko siłą woli, dochodzimy do polany przy słupku granicznym nr 25, gdzie rozkładamy namioty. Obok polany płynie strumień z dość wysokim wodospadem.

Dzień 4

Z polanki ruszamy na Torgan. Idziemy dalej granicą. Teren jest wyjątkowo bezproblemowy, zdobywamy kolejne górki: Jawor, Hrobok, Płytka i Teresjanka. Ze względu na brak ścieżki w kosodrzewinie na grzbiecie Kieputa – Busztuł, decydujemy się ściąć łuk granicy przez kocioł źródliskowy potoku Kieputa. Nie bez trudu pokonujemy wiatrołomy, gęste chaszcze i stromizny aby w końcu dojść do potoku. Dwukrotnie przechodzimy przez potok – raz górą po wiatrołomach, drugi raz dołem, w bród. Woda ma ok. 1 stopnia Celsjusza. Naszym celem jest chatka, w której zamierzamy spędzić noc. Po dojściu na miejsce okazuje się, że nasz schron jest w rozsypce. Rozczarowani idziemy dalej, aż do pustych zabudowań robotniczych. Zajmujemy dwa pokoje w jednym z budynków i rozpalamy ognisko – pierwsze podczas tego wyjazdu.

Dzień 5

Ten dzień był najtrudniejszy. Zmęczenie trzydniową wędrówką było odczuwalne już całkiem wyraźnie. Stopy bolały, nie przyzwyczajone do chodzenia pod obciążeniem. Postanowiliśmy więc skrócić wędrówkę przewidzianą na ten dzień. Wyruszyliśmy na Niemiecką Przełęcz. Stamtąd grzbietem Darowa (niebieski szlak) na przełęcz pod Koretwiną i trawersem Koretwiny, po pięknym gorganie na przełęcz pod Popadią. Około godziny 15 rozłożyliśmy namioty i popołudnie spędziliśmy na błogim leniuchowaniu, gruntownych „kąpielach” śnieżnych i topieniu śniegu na herbatę. Zupełnie nieoczekiwaną atrakcją popołudnia były odwiedziny głuszca.

Dzień 6

Wypoczęci i najedzeni, ruszamy na Popadię i Parenki, a następnie schodzimy na Płyśćce. Naszym celem jest schron na Płyśćcach, jednak i tym razem nie udaje się w nim zanocować. Na miejscu spotykamy wycieczkę 16-osobową, która zajmuje całe schronisko. Decydujemy się więc na nocleg na polanie, licząc na to że wyczuwalna w powietrzu burza nas oszczędzi.

Dzień 7

Tego dnia mamy do zdobycia jeszcze jeden szczyt – Grofę, a potem, przez Staw Grofecki i Dolinę Mołody idziemy do Osmołody. Tęsknimy już za ciepłym prysznicem, szamponem, czystym ubraniem i przede wszystkim – zimnym piwem.

Ten wpis ma 6 komentarzy
  1. Bardzo ładne zdjęcia. Tych stron nie znam zupełnie, w ogóle tak naprawdę to nie znam Ukrainy (aż się wstyd przyznać). Zaczynam dojrzewać do tego, by zacząć zwiedzać także te bliższe krainy, a nie tylko odległe egzotyczne zakamarki Azji. Krokusy cudowne!

  2. Gorgany (i ogolnie ukrainskie gory) to jeden z celow. Marza nam sie te odosobnione poloniny i calkowita wolnosc. No i odwiedzic tereny dawnej Rzeczypospolitej!

    P.S: Mieliscie jakies spotkania ze zwiarzakami (typu dziki, wilki) czy obylo sie bez takich „atrakcji”?

    Pozdrawiamy z Lizbony!
    K&M

    1. Z dzikami i wilkami nie mieliśmy styczności, ale spotkaliśmy głuszca w czasie toków (w Polsce niezwykle rzadki i pod ochroną). Mniej więcej w połowie wpisu jest okienko YouTube z filmem, ale tak małe, że pewnie przeoczyliście 🙂

  3. Dzięki za tą relację, to dla mnie część Ukrainy dopiero do odkrycia, a że polubiłem ucieczki przed światem, z chęcią odwiedzę to miejsce, wygląda kapitalnie! Prawdziwa europejska dzicz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top