skip to Main Content
Sarajewo. Miasto Przesiąknięte Wojną

Jeśli miałabym wskazać miejsce, które najbardziej utkwiło mi w pamięci z naszej wrześniowej podróży po Bałkanach, bez zastanowienia wskazałabym właśnie na Sarajewo. W moich oczach, to miasto przesiąknięte wojną, bólem i tragedią tak głęboko, jak głęboko może sięgnąć pamięć i rozpacz ludzi, którzy przeżyli piekło na ziemi. Sarajewo to nie ulice, budynki, pomniki i atrakcje turystyczne. Sarajewo to ludzie skazani na wspomnienia…

W tej wojnie nie było stron niewinnych

Poruszając się po Bośni, widząc ruiny gospodarstw, ślady ostrzału na budynkach i chodnikach, wiele opuszczonych mieszkań, nie sposób zadać sobie pytania o powód wojny domowej jaka miała tam miejsce. Na pytania „dlaczego?”, „jaki był cel?”, „skąd taka nienawiść?”, „jak to możliwe, że sąsiad sąsiada potrafił mordować w bestialski sposób?”, nie znajdziemy odpowiedzi. Nie ma się co łudzić, tej wojny nie rozumieją do końca nawet mieszkańcy Bałkanów, a co dopiero osoby z zewnątrz. Możemy jednak spróbować uporządkować przebieg wydarzeń, aby przynajmniej spróbować sobie uzmysłowić o co w tym chodziło i że to była wojna, w której w zasadzie nie było narodu winnego i narodu uciśnionego, nie było dobrych i złych. W tej wojnie każdy mordował każdego. Serbowie Chorwatów, Chorwaci Serbów, Serbowie Bośniaków, Bośniacy Chorwatów itd. A sposobów było dziesiątki. Im bardziej nieludzkie, tym większą satysfakcję przynosiły katom. Pomyśl o tym, mijając na chorwackich, bośniackich czy serbskich ulicach mężczyzn w wieku 45+. Pomyśl także o kobietach, które były gwałcone wielokrotnie w ciągu dnia przez oprawców. W pojedynkę i zbiorowo. Wiele z nich żyje i je również możesz tam spotkać. A ile obecnych dwudziestoparolatków jest owocem takich gwałtów? Ile matek musi żyć ze świadomością i wspomnieniem tamtych chwil patrząc na swoje dzieci? Ile osób wyjechało, nie mogąc żyć w otoczeniu przesiąkniętym wspomnieniami? Spójrz na puste mieszkania i domy w Sarajewie oraz na domy, na elewacjach których wciąż widać ślady wojny. One prawdopodobnie nigdy nie doczekają się powrotu swoich właścicieli. Poszukaj książek i filmów na ten temat, aby zrozumieć lepiej (np. filmy „Grbavica”, „Kraina miodu i krwi”, „Kręgi”, czy „Dla tych, co nie mogą mówić”). Wtedy dopiero jedź do Sarajewa.

Rozpad państwa trzech religii

Wszystko zaczęło się od zjednoczenia, przeprowadzonego trochę na siłę, bo dotyczyło narodów niezwykle różniących się od siebie pod względem kulturowym, językowym i religijnym. Koncepcja zakładająca utworzenie na terenie Serbii, Bośni, Chorwacji, Czarnogóry, Macedonii i Słowenii jednego państwa – Jugosławii – narodziła się na początku XX wieku. Zjednoczenie to miało na celu zwiększenie obronności głównie względem Austrii i Węgier w myśl zasady, że duży może więcej. A narody te różnią się od siebie mniej więcej tak jak Włosi od Turków. Najważniejsze to różnice wyznaniowe. Chorwaci wyznają katolicyzm, Bośniacy islam, a Serbowie prawosławie. Za tym idą różnice kulturowe i mentalnościowe.

Za rządów bezwzględnego dyktatora, marszałka Josipa Broz Tito, gospodarka Jugosławii przeżywała rozkwit. Problem pojawił się po jego śmierci i w ciągu kilku lat urósł do rangi potężnego kryzysu ekonomiczno-polityczno-narodowościowego. Kondycja gospodarcza Jugosławii znacznie się popsuła. Obudziły się także, tłumione wcześniej przez Tito, antagonizmy między narodami wchodzącymi w skład Jugosławii i urosły do rangi nacjonalizmu. Dodatkowo Serbowie (wspierani przez Rosję) chcieli przejąć władzę, na co pozostałe narody nie wyrażały zgody. Zapoczątkowało to falę działań narodowowyzwoleńczych.

Zrozumieć Sarajewo. Rozpad Jugosławii. Źródło: Wikipedia

Słowenia + Chorwacja kontra Serbia

Jako pierwsze, w czerwcu 1991 roku, od Jugosławii odłączyły się dwie republiki Słowenii i Chorwacji (wspieranej przez Niemcy). Działaniom tym ostro sprzeciwiała się Serbia. Najpierw wybuchły walki na terenie Słowenii, jednak ustały po kilku dniach, dzięki bardzo dużemu wkładowi ludności cywilnej. Walki serbsko-chorwackie trwały do końca roku. Zabito ok. 20 tys. osób. Narody Jugosławii mordowały się wzajemnie, nie oszczędzając ludności cywilnej, w imię czystek etnicznych. W kwietniu 1992 roku niepodległość ogłosiła Bośnia i Hercegowina, co wywołało działania wojenne także na tym terenie. W niedługim czasie po tym wydarzeniu wojska serbskie otoczyły Sarajewo, odcinając ludności cywilnej dostęp do jedynego źródła wody pitnej, energii elektrycznej i pożywienia.

Każdy z każdym

Na terenie Bośni i Hercegowiny trwały walki każdego z każdym oraz masowe zbrodnie ludobójcze. Był to obszar bardzo trudny do przejęcia przez którąkolwiek armię, gdyż mieszały się na nim (i mieszają nadal) społeczności Chorwatów, Serbów i Bośniaków, rozsiane po całym kraju. Żadna z tych grup nie stanowiła zwartej większości.

Tutaj rozgrywały się prawdziwie dantejskie sceny, o niewyobrażalnym stopniu nienawiści i okrucieństwa… w imię idei i wyższości poglądów. Dla wielu zabijanie stanowiło rozrywkę. Snajperzy urządzali zawody na ilość zabitych osób. Rekordzista „zaliczył” ponad 1500 trupów w ciągu jednego dnia. Wśród żołnierzy panowała swoista moda na brutalne i krwawe mordy. Im bardziej brutalne, tym więcej radości przynosiły obserwatorom i tym wyżej pozycjonowały mordercę w grupie. Kobiety łapano i gwałcono… po kilkanaście razy dziennie, grupowo. Dzieci mordowano na oczach rodziców i odwrotnie. Podczas naszego pobytu w Sarajewie widzieliśmy film nagrany w tamtych czasach, w którym jedna z młodych kobiet opowiada jak Serbowie wtargnęli do jej domu, włożyli jej 3-miesięczną siostrę do piekarnika, włączyli gaz i upiekli, na oczach rodziny. Podobne sceny rozgrywały się w Mostarze, tyle tylko, że tam oprawcami byli Chorwaci, nie Serbowie.

Zrozumieć Sarajewo

Przez cały czas naszego pobytu w Sarajewie próbowaliśmy zrozumieć to, co miało miejsce w latach dziewięćdziesiątych i to co dzieje się tam obecnie. I mieliśmy wrażenie, że Sarajewo samo nas prowadziło przez te najbardziej bolesne rany. Do miasta wjechaliśmy od strony zachodniej. Główna ulica, która wiodła nas do centrum, to potocznie zwana Aleja Snajperów. W latach 92-94 w dzielnicy znajdującej się po jej północnej stronie ulokowani byli serbscy snajperzy i artyleria. Strzelali do każdego, kto próbował się wydostać z oblężonego miasta, niezależnie od płci i wieku. Ślady są doskonale widoczne do dziś. Mieszkańcy Sarajewa przez ponad 20 miesięcy żyli i umierali, otoczeni przez Serbów z każdej strony. Nie było możliwości wydostać się z miasta. Ludność cywilna nie rozumiała tego co się dzieje. Przecież trzy walczące ze sobą narody wcześniej żyły w zgodzie. Nikt nikomu nie przeszkadzał, nikt nie zagrażał. Dlaczego w ciągu jednej chwili wszystko się zmieniło? Skąd tak silna nienawiść do inności? Dlaczego oni muszą uciekać z miasta? Wielu nie chciało uciekać. Wierzyli, że ta wojna to pomyłka i że ktoś się w końcu opamięta i przerwie to. Próbowali żyć „normalnie” w oblężonym mieście.
Pomimo braku podstawowych środków do życia i ciągłego uciekania przed ostrzałem, starali się organizować dzieciom naukę przynajmniej raz w tygodniu, lekcje tańca, przedstawienia itp. W czasie oblężenia zorganizowano nawet konkurs na Miss Sarajewo. Znacie ten kawałek U2 i Luciano Pavarotti z 1995 roku, prawda? A znacie genezę powstania? Ich obserwował cały świat…

Jeśli macie możliwość, obejrzyjcie film dokumentalny Billa Cartera, zatytułowany „Miss Sarajevo”, którego fragmenty zostały użyte w powyższym teledysku. Z bandy dzieciaków, które tam widzimy przeżyło tylko jedno – dziewczynka odgrywająca w filmie pierwsze skrzypce – Alma Catal. Z tego co się dowiedziałam, nadal mieszka w Sarajewie.

Cmentarze

Pierwszym, co rzuca się w oczy, są cmentarze. Każdy skrawek ziemi, trawnik, boisko, park, były wykorzystywane do chowania ludzi. Każdego dnia zwłok przybywało. Nie można było wydostać się z miasta. Tworzono więc kolejne i kolejne rzędy pochówków. Wystarczy spojrzeć na daty na nagrobkach, aby wyobrazić jak szybko postępował ten proces. Jednym z symboli Sarajewa jest wioska olimpijska z 1984 roku. To w tym miejscu pojawiły się jedne z pierwszych nagrobków ofiar oblężenia miasta.

Sarajewskie róże

W miejscach, gdzie pocisk artyleryjski zabił przynajmniej jedną osobę, ubytki po pocisku wypełniono czerwoną żywicą. Przypomina to kształtem różę, stąd nazwa. Róże rozsiane są po chodnikach całego miasta, subtelnie przypominając o dramatach ludzkich jakie rozgrywały się w tym miejscu. Większość róż jest już tak zniszczona, że ciężko je zauważyć, na wielu chodnikach pojawiła się nowa nawierzchnia, ale kilkanaście, a może kilkadziesiąt ciągle tam jest i przywołuje w wyobraźni dramatyczne obrazy.

Sarajewo. Róże sarajewa. Źródło: Wikipedia

Wzgórza Sarajewa

To z nich strzelali do ludności cywilnej snajperzy. Z otaczających miasto wzgórz, oprawcy mieli centrum Sarajewa jak na dłoni. Byliśmy na jednym z tych wzgórz. I tak się stało, że mimochodem trafiliśmy najprawdopodobniej na bazę snajperów. Zrobiliśmy zdjęcie z daleka. Baliśmy się podejść bliżej przez wzgląd na możliwe miny – niewybuchy, których na terenie Bośni i Hercegowiny jest jeszcze bardzo dużo. Zaraz po wykonaniu fotki zwialiśmy stamtąd, czując się nad wyraz nieswojo w tamtym miejscu, zupełnie jakby powietrze przesiąknięte było niegodziwą historią.

Sarajewo - wzgórza Sarajewa
Sarajewo - wzgórza Sarajewa

Tunel pod lotniskiem

Miał około 800 m długości i 1,5 m wysokości. Został wybudowany w czasie oblężenia miasta, a jego drążeniem zajmowała się ludność cywilna wspomagana przez armię bośniacką. Pracowano całą dobę, na trzy zmiany. Tunel łączył centrum Sarajewa z dzielnicą nieopanowaną przez Serbów. Służył do dostarczania wody pitnej i pożywienia dla uwięzionej w mieście ludności, a także stał się kanałem przerzutowym dla broni.
Szacuje się, że w czasie jego użytkowania przeszło nim milion osób. W czasie, gdy Serbowie dowiedzieli się o istnieniu tunelu, do ochrony tego miejsca przydzielony oddział armii bośniackiej, którego jedynym zadaniem była obrona wejścia i wyjścia z tunelu. Obecnie można zwiedzić odcinek tunelu o długości 20 metrów. Tyle pozostało.

Sarajewo - tunel pod lotniskiem

Stała wystawa dokumentująca ludobójstwo

Będąc w Sarajewie, koniecznie zobaczcie tę wystawę. Dowiecie się wiele o oblężeniu Sarajewa, o życiu w mieście otoczonym przez morderców, zobaczycie na własne oczy jak wyglądała „pomoc” ONZ i NATO, poznacie losy tysięcy niewinnych osób. W ramach wystawy puszczane są dwa filmy – wspomniany przeze mnie wcześniej „Miss Sarajevo” Billa Cartera, oraz „Srebrenica”. Uprzedzam jednak, że to nie jest miejsce dla „wrażliwców”. W tym miejscu nie obowiązuje cenzura.

Sarajewo - wystawa dokumentująca ludobójstwo

Targi staroci

Pchle targi, tudzież przydrożne stoiska ze starociami są dość monotematyczne… przeważają na nich wszelkiego rodzaju i pochodzenia przedmioty z czasów wojny. Do wyboru, do koloru. Możecie przywieźć do Polski oryginalną, nietuzinkową pamiątkę z Bośni. Tylko czy po obejrzeniu tego wszystkiego o czym piszę wyżej, jeszcze będziesz chcieli…?

Sarajewo - co zobaczyć, atrakcje - targi staroci

Wieczny płomień

To symbol pamięci po ofiarach II Wojny Światowej, żołnierzach i cywilach. Płonie (prawie) nieprzerwanie od 1946 roku. W 2011 roku został ugaszony przez grupę chuliganów, jednak już po 20 sekundach zapłonął na nowo, wskrzeszony przez przechodzącego obok turystę.

Sarajewo. Co warto zobaczyć - wieczny płomień

Co jeszcze warto przeczytać o Sarajewie

Ten wpis ma 17 komentarzy
  1. Sarajevo jest niewątpliwie miastem, obok którego nie da się przejść obojętnie i które przyciąga jak magnes. Warto zejść z turystycznych szlaków i zagłębić się w wąskie uliczki na wzgórzach, gdzie toczy się prawdziwe, trudne życie. Na tle reszty Bałkanów, BiH jawi się jako naprawdę biedny kraj – nie widać w nim naprawdę ogromnego bogactwa, bardziej w oczy rzuca się biega. Niestety BiH wciąż boryka się z ogromnym problemem bezrobocia, a napływ turystów nie jest w stanie załatać dziur w budżecie.

  2. Byłam w Chorwacji i Słowenii kilka lat po wojnie. Do dziś pamiętam ten smutek i tragedię jaką się wyczuwało w tych krajach. Straszne jest to, że sąsiedzi z dnia na dzień zaczęli się mordować i nakręcać spiralę nienawiści. Oby nigdy więcej nie było takich wojen.

    1. W Słowenii wojny prawie nie było i nie wywarła ona praktycznie żadnego piętna na tym kraju. Nie było tam żadnych zniszczeń, czystek etnicznych a liczba ofiar nie przekroczyła setki.

  3. Sarajewo jest niezwykłe, zwłaszcza widok na miasto ze wzgórza.
    Swoją drogą nigdzie indziej nie widziałem tylu cmentarzy w mieście.
    … to nieco może przerażać !

  4. byliście w Muzeum Historii BiH? „Rewelacyjna” wystawa o oblężeniu Sarajewa tam jest, zryczałam się jak głupia (a ciężko mnie do łez doprowadzić). Polecam tez książkę „W oblężeniu”, ciężka bardzo, ale pomaga zrozumieć przez co ludzie musieli tam przejść.
    Sarajewo to tak bardzo dziwne miasto, tak niesamowicie przyciąga. Wracam tam za 3 tygodnie i znów będę szukała śladów wojny, bo jakoś nie da się obok tego obojętnie przejść…

  5. Byłam w chorwacji niedługo po wojnie i przez przypadek zboczyliśmy autem z głownej drogi i wjechaliśmy w jakieś obszary mniej uczęszczane. Zszokowały mnie znaki z ostrzeżeniami o polu minowym i wsie z domami zniszczonymi ostrzałami. Z dziurami po kulach. A tuż za zakrętem piękna, turystyczna Chorwacja… Przyznaję, że zrobiło to na mnie mocne wrażenie.

  6. Za ponad miesiąc jadę do Bośni, aktualnie przygotowuję się mentalnie na ten wyjazd, czytam wszystko, co tylko mozliwe na temat wydarzeń, które miały miejsce całkiem nie tak dawno temu… Musze przyznać, że obawiam się nieco tego wyjazdu, bo co innego czytać o tych wszystkich mordach i wojnie, a co innego zobaczyc to na własne oczy… Pozdrawiam

  7. Znalazłem tu, niestety, bardzo nieprawdziwy obraz wojny w byłej Jugosławii, jak i samym Sarajewie. Tak bardzo nieprawdziwy, że niemożliwy do sprostowania w komentarzu. Dlatego dotknę ledwie paru wątków. Czytając słowa „Ludność cywilna nie rozumiała tego co się dzieje. Przecież trzy walczące ze sobą narody wcześniej żyły w zgodzie. Nikt nikomu nie przeszkadzał, nikt nie zagrażał. Dlaczego w ciągu jednej chwili wszystko się zmieniło?”, zadałbym autorowi pytanie – czy słyszał o Lidze Patriotycznej? A o „Islamckkiej deklaracji” Izetbegovicia? O pokoju w Lizbonie podpisanym w marcu 1992 r. i wycofaniu się z niego przez Muzułmanów? A propos strzelania przez snajperów ze wzgórz, czy autor zdaje sobie sprawę, jaki zasięg miały karabiny, z których korzystali? Wszystkim poszukującym polecam wnikliwą i krytyczną lekturę, np. książek Željka Vukovicia „Zabijanie Sarajewa” i „Sarajewo – miasto atrapa” (niestety chyba tylko w bibliotece) oraz świadomość, że przedstawianie wroga w jak najgorszym świetle, przypisywanie mu niedokonanych zbrodni, a nawet dokonywanie ich na jego konto, było jednym z narzędzi prowadzenia walki w tej wojnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top