skip to Main Content
Właściwy Adres. Dwór Na Wichrowym Wzgórzu

Trafiamy czasem do miejsc, którym warto poświęcić więcej niż dwa zdania umieszczone śródtekstowo. Miejsca z wyjątkową historią i atmosferą, z charyzmatycznymi gospodarzami tworzącymi niezapomniany klimat. Postanowiłam poświęcić im osobny cykl na moim blogu, pod wspólnym szyldem „Właściwy adres”. Mam nadzieję, że pomysł się Wam spodoba, a miejsca, którym chcę poświęcić więcej uwagi, zainspirują Was do ruszenia się z domu, choćby na weekend.

Dwór na Wichrowym Wzgórzu

Choć nie przyszło mi spędzić w tym miejscu zbyt wiele czasu, urzekło mnie niemal od samego progu i chętnie wracam tam myślami. Jeszcze chętniej wiosną lub latem, wrócę tam z rodziną, aby spędzić weekend pośrodku niczego, w murach z historią i niebagatelnym klimatem.

Miłość właściciela dworu, Jarosława Paczkowskiego, do tego miejsca aż kipi z każdego kąta. Dworek urządzony jest z poszanowaniem historii i lokalnych tradycji. A sam właściciel… to postać urzekająca, barwna i niebanalna. Chętnie umila czas swoim gościom śpiewem i grą na gitarze (a trzeba przy tym wiedzieć, że piosenki komponuje sam), wybranych obdarowuje tomikiem swoich wierszy (yes! dostałam i ja), z wypiekami na twarzy opowiada historię dworu, a jest ona zaiste zajmująca.

Dwór pochodzi z 1876 roku. Pierwszy właściciel, w porywie szlacheckiej fantazji przegrał cały majątek wraz z zabudowaniami w karty. Od tej pory miejsce to przechodziło z rąk do rąk, z różnymi dla niego skutkami. Na początku XX wieku utworzono w dworze szkołę dla wiejskich dzieci. Następnie, z powodów ekonomicznych, został on sprzedany porucznikowi Wojska Polskiego, który zarządzał majątkiem do końca II Wojny Światowej. Nie ma dokładnych informacji, jakim celom służył dwór w czasie wojny, jednak zapewne nie tylko mieszkalnym. Podczas prac remontowych odkryto bowiem liczne łuski i niewybuchy.

Po wojnie na powrót utworzono w dworze szkołę powszechną i prawdopodobnie tylko dzięki tej funkcji ocalał trudne dla Polski czasy. W latach 50 ubiegłego wieku, przez okres 2 lat, w powstałej szkole, nauczycielką była chrzestna matka obecnej współwłaścicielki obiektu – i tak, można by rzec, historia zatoczyła koło – od 2005 roku właścicielem dworu była rodzina Paczkowskich. Remont przejętego dworu trwał blisko 7 lat i pochłonął ogromne fundusze. Efekt jest zniewalający.

Wrażenie to potęguje się, kiedy uświadomicie sobie, że gdyby nie zaangażowanie i poświęcenie obecnych właścicieli dworu, którzy porzucili dotychczasową pracę i postawili wszystko na jedną kartę, obiekt ten prawdopodobnie popadłby w ruinę, jak wiele mu podobnych. A tak, jest żywym pomnikiem polskiej historii. Żywym, zadbanym, pachnącym staropolską kuchnią i czekającym na gości, szukających wypoczynku z dala od miejskiego zgiełku i ludzi.

Dwór na Wichrowym Wzgórzu

Właściciel Dworu, Jarosław Paczkowski, umila gościom pobyt grą na gitarze i śpiewem

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Adres: Przybysławice 34, 27-640 Przybysławice
Online: www.dwor-wichrowewzgorze.pl

Koncerty w Dworze na Wichrowym Wzgórzu

Zarezerwuj nocleg na Bookingu: klik

 

ATRAKCJE W POBLIŻU

  • Szlak rowerowy Green Velo
  • Sandomierz
  • Zamek Krzyżtopór w Ujeździe
  • Hodowla bizonów i pałac w Kurozwękach
  • Klasztor w Rytwianach
  • Huta porcelany w Ćmielowie

Spodobał Ci się ten tekst? Zobacz pozostałe wpisy z cyklu „właściwy adres”.
Znajdziesz tam więcej inspiracji.

Ten wpis ma 4 komentarzy
  1. Pokoiki rzeczywiście stylowe, piękne. Tylko cena ciut odstrasza 🙁 Za taką kwotę można wynająć całe mieszkanie na miejskie wycieczki 🙂 Niemniej – na odludzi trudno o wybór 😉

  2. Aa! I fajnie że są ludzie, którzy dzielą się swoimi odkryciami noclegowymi – ja na przykład swoich miejscówek polecać nie lubię. Wolę, jak pozostają „moje” 🙂

  3. Byliśmy na Wichrowym Wzgórzu w 2014 i nie podzielam niestety zachwytów. Noclegi bukowaliśmy w lutym, ale okazało się, że na pierwszą noc nie ma dla nas miejsca w dworku i gospodarz położył nas w pokoju córki. Zgodziliśmy się bo nie przypuszczaliśmy, że będzie obskurnie, brudno i bez ciepłej wody!(poza tym było już dosyć późno, a my zmęczeni po pracy i podróży)- pan tłumaczył, że on myje się w zimnej a dla nas zapomniał sobie włączyć! Skoro świt -gdzieś ok 4 w niedzielę zaczęło się coś tłuc tak, że dalszy sen był niemożliwy. Okazało się, że w bezpośrednim sąsiedztwie jest sad czereśniowy i rolnicy płoszą szpaki – dzień w dzień od świtu do zmroku. Nie wiem jak kto, ale my w takich warunkach nie jesteśmy w stanie odpoczywać. W związku z tym postanowiliśmy zrezygnować z dalszego pobytu i tutaj pan właściciel bardzo się o nas zaczął troszczyć i chciał nam wcisnąć jakiś nocleg u swoich znajomych. Na szczęście sami sobie znaleźliśmy super miejscówkę, którą z czystym sumieniem polecam każdemu, tym bardziej, że stosunek jakości do ceny bije na głowę WW – mianowicie hotel w Dwikozach. Tak że wakacje udało się uratować choć pierwsza noc i przedpołudnie były niestety stracone. Może wspomnę jeszcze, że po kilkugodzinnej podróży chcieliśmy coś zjeść ale okazało się, że w „restauracji” a raczej jadłodajni są tylko pierogi i karkóweczka – jak na kolację to smacznego.
    Pozdrawiam serdecznie, a pana właściciela Wichrowych Wzgórz nie pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top