skip to Main Content
Na Narty W Alpy. Z Biurem Podróży Czy Samemu?

Długo nie wyobrażaliśmy sobie siebie w roli uczestników zorganizowanego przez biuro podróży wypoczynku. Takie wczasy po prostu nie są dla nas. Kojarzą nam się z podróżą w dużej grupie obcych ludzi (a my raczej wolimy spędzać czas kameralnie, z przyjaciółmi), narzuconym programem aktywności i odwiedzaniem miejsc, które niekoniecznie leżą w zakresie naszych zainteresowań.

Kiedy jednak kolega pochwalił nam się pewnego dnia, że znalazł fajną ofertę wyjazdu na narty we włoskie Alpy i zaproponował, żebyśmy się przyłączyli, bo w kupie raźniej, zasiał w nas ziarno niepewności, które kiełkowało kilka tygodni i w końcu zaowocowało pozytywną decyzją. Postanowiliśmy spróbować i sprawdzić na własnej skórze jak to jest, kiedy ktoś zorganizuje wszystko, a ty jedziesz na gotowe.

Termin wyjazdu: 21-30 marca 2014
Cel: przełęcz Passo del Tonale, Val di Sole, Włochy
Organizator: lokalne małe biuro podróży
Czas dojazdu autokarem w jedną stronę: ponad 20 godzin
Noclegi: pensjonat dwugwiazdkowy położony bezpośrednio przy stoku, zarządzany przez polską rezydentkę
Wyżywienie: zapewnione przez organizatora, zarówno kucharka jak i składniki przywiezione z Polski
Koszt: 2000 zł/os (cena wynegocjowana dla 7-osobowej ekipy)

Na narty w Alpy

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że stoki alpejskie nijak się mają do tego co znamy z Polski czy nawet ze Słowacji. Po prostu nie ma porównania. Bo jak tu porównywać Mercedesa z maluchem?

Na narty z biurem podróży - Val di Sole, Passo del Tonale, Alpy

Stoki są długie, szerokie, świetnie utrzymane, regularnie ratrakowane, pokryte grubą i jednolitą warstwą śniegu. Ośrodek narciarski, zlokalizowany po dwóch stronach przełęczy Passo del Tonale, to kilkadziesiąt kilometrów tras o zróżnicowanym stopniu trudności (od niebieskich po czarne) i kilkadziesiąt wyciągów ustawionych w taki sposób, aby móc się przemieszczać i zjeżdżać różnymi trasami.

W Alpach na nartach, z biurem podróży

Oczywiście, pojęcie kolejek do wyciągów nie było tam znane. Można było wjeżdżać i zjeżdżać na okrągło, bez stania przed bramkami. Najdłuższe trasy liczyły po kilka kilometrów, także można się było porządnie zmęczyć.

Wyjazd na narty z biurem podróży - Passo del Tonale, Włochy

W zasadzie jedynym minusem stoków w Passo del Tonale był brak oświetlenia, co skutkowało ich zamknięciem ok. godz. 16. To jednak motywowało nas do wcześniejszego wstania i pojawienia się na stoku o godzinie 9 rano. Dodatkowo, ranne ptaszki nagradzane były ślicznym, zmarzniętym sztruksem.

Narty w Alpach, z biurem podróży

Alpejskie stoki mają jeszcze jedną ogromną zaletę – jadąc tam w marcu, czy nawet w kwietniu, można opalić się na skwarkę, mając pod nogami solidną warstwę śniegu. Do przerwy w szusowaniu i chwili odpoczynku zachęcają liczne bary, restauracje i puby zlokalizowane na stokach. A przy nich to, co narciarze lubią najbardziej – leżaki plażowe i Aperol Spritz – drink, który nigdzie nie smakuje tak jak tam.

Na narty z biurem podróży - Passo del Tonale, Val di Sole

Nasze wrażenia? Zaskakująco pozytywne! Po powrocie stwierdziliśmy jednogłośnie, że trzeba to powtórzyć za rok. Jednak ani za rok się nie udało, ani w tym roku się nie uda. Być może za 3-4 lata, kiedy nasz bobas podrośnie, ponownie skorzystamy z oferty biura podróży i ponownie zagościmy w Passo del Tonale.

Na narty z biurem podróży czy samemu

Samemu, czy z biurem podróży

Zalety wyjazdu na narty z biurem podróży:

  • Wygoda. Poza spakowaniem bagażu i sprzętu kompletnie nic nas nie obchodziło. Mieliśmy zapewniony transport, nocleg, karnety narciarskie, wyżywienie, ubezpieczenie, wieczorne rozrywki (wieczorki tematyczne, imprezy, wyjazd na zakupy)
  • Jedzenie. Nie musieliśmy marnować czasu na robienie zakupów i przygotowywanie posiłków. Mogliśmy się w całości oddać aktywnemu wypoczynkowi
  • Towarzystwo. W kupie raźniej. A w większej kupie weselej. Szczególnie, kiedy po całodniowej jeździe wszyscy spotkają się w jednym pomieszczeniu, przy lokalnym winie i desce serów z alpejskiego mleka
  • Bezpieczeństwo na drodze. Nie twierdzę, że autokarem jest bezpieczniej niż samochodem, bo statystyk na poparcie takiego twierdzenia nie posiadam. Ale kierowcy zatrudniani przez biura podróży znają trasy, którymi się poruszają, gdyż pokonują je co najmniej kilka razy w roku. Dodatkowo, jeśli coś się zepsuje, to nie jest to problem klienta, tylko biura podróży. Jeśli sprowadzałeś kiedykolwiek skądkolwiek swój samochód na lawecie, z pewnością przyznasz mi rację w twierdzeniu, że to jeden z największych plusów wyjazdu zorganizowanego.

Wady wyjazdu z biurem podróży:

  • Cena. Niestety, za wygodę się płaci. Jadąc samemu jesteś w stanie zorganizować sobie wypoczynek za dużo niższe pieniądze (kilkaset złotych za osobę mniej).
  • Towarzystwo. W 40-osobowej grupie zawsze znajdzie się co najmniej jeden cymbał, który będzie psuł innym krew. Wtedy trzeba się nieźle nagimnastykować, aby taką osobę omijać szerokim łukiem.
  • Siku na żądanie. W trakcie podróży autokarem nie da się zadowolić wszystkich. Musisz korzystać z toalety w tym momencie, który kierowca uzna za odpowiedni. A co jeśli zachce się między postojami? Ja w desperacji raz postawiłam kierowcy ultimatum…
  • Zero mobilności. Jeśli po kilku dniach znudzi ci się jazda na nartach, albo złapiesz kontuzję i zwyczajnie nie będziesz mógł zjeżdżać, to w takim miejscu jak Passo del Tonale nie ma za bardzo co robić. Mając samochód można pojechać gdzieś indziej, zobaczyć jakieś okoliczne miasteczka. Jadąc z biurem podróży jesteś skazany na to jedno miejsce.
  • Jedzenie. Jesz to, co Ci podadzą. Albo nie jesz. Albo idziesz do restauracji i dokładasz do (i tak nienajtańszych już) wczasów.
  • Dicho. Atrakcje organizowane przez biuro podróży nie każdemu przypadną do gustu. My przykładowo jesteśmy nietaneczni i nieimprezowi, więc kilka wieczorów zakończyło się w naszym przypadku szybszym powrotem do pensjonatu.

A jakie Wy macie doświadczenia w tym temacie? Bardzo chętnie poznamy Wasze opinie.

Ten wpis ma 18 komentarzy
  1. Ja za każdym razem gdy organizowałem sobie wypoczynek na własną rękę to wychodziło mnie drożej. Np Livingo Ale nie byłem z kimś, tylko sam. Pokoje są dwuosobowe, a ja byłem sam. I tak wieczorami nie było do kogo pyska otworzyć, więc chodziłem do baru – kilka piwek też kosztuje.

    Na własną rękę, ale nie samemu!

    1. Oj, zdecydowanie nie samemu! Pisząc, że samodzielnie zorganizowany wyjazd wychodzi taniej, miałam na myśli jednak wyjazd np. z trójką towarzyszy – pełnym samochodem. Wtedy koszt transportu się rozkłada i nocleg można znaleźć tańszy.

  2. Ja na narty jechałam na zorganizowany wyjazd i akurat jeżeli chodzi o sporty zimowe to jest to dobra opcja, bo np są zniżki na hotele i ski passy i nie trzeba się o nic martwić. A w ciągu dnia każdy robi co chce wiec plan dnia nie jest narzucony ew. Można skorzystać z dodatkowych atrakcji

  3. Jest wiele powodów dla których taka forma zimowych wypadów do mnie nie przemawia, ale jedno muszę przyznać. Śnieżny krajobraz, zwłaszcza ten górski, wizualnie po prostu miażdży! Dlatego chętnie oglądam takie zdjęcia z upalnego Bangkoku, lub ewentualnie zza szyby z grzańcem w dłoni i owinięta kocem. 😉 A w kwestii zorganizowanych wycieczek, myślę że wszystkiego w życiu trzeba spróbować, żeby później wiedzieć co nam bardziej odpowiada i dlaczego. Wy też już wiecie 😉

  4. No, trzeba przyznać że wycieczka z biura podróży w liczbie 7-osób nie gwarantuje jednak w pełnej gamy wrażeń (chyba że źle zrozumiałam i byliście 7-osobową grupą w 50-miejscowym autobusowym składzie), zwłaszcza że wyjazd był bardziej na sportowo, niż zwiedzająco 😉 Kilka razy korzystałam z wycieczek objazdowych i pomijając ich liczne wady, mimo wszystko uważam, że były dobre na „przetarcie szlaku”. Pierwszy raz w jakimś państwie, ktoś mnie oprowadził po miejscach najważniejszych, a ja już w głowie notowałam sobie, co będę chciała uzupełnić przy samodzielnej wyprawie.
    Inna sprawa że mówię o wycieczkach przed 10-15 laty, kiedy tanie loty nie były tanie a internetowe blogi i fora tak popularne jak w tej chwili. Teraz zdecydowanie łatwiej jest samodzielnie zebrać informacje, zaplanować wyjazd czy choćby zarezerwować nocleg i wstęp do obiektów.

  5. Jeśli chodzi o wyjazd na narty, to w sumie można się pokusić o ofertę z biura – w końcu na stoku jesteśmy na własną rękę. Ja jednak z biurem nigdy nie byłam, bo zawsze decyzja o wyjeździe zapadała dzień wcześniej: „Jest pogoda? Jest! No to jedziemy” 😀

  6. Ja ogólnie nie jeżdżę z biur podróży. Ewentualnie na miejscu jakąś wycieczkę jednodniową wykupuję (akurat nie w kontekscie nart, tylko ogólnie)

  7. Bardzo fajny post, na pewno mi się przyda. W ubiegłym roku byliśmy w Bukowinie, tam sie uczyłam jeździć na nartach, ale kolejki duże, stok mały, w tym roku bobas malutki więc nie było wyjazdu, ale myślimy nad Alpami. Zdjęcia piękne 🙂 jeśli się zdecydujemy w przyszłym rou to wiem, gdzie pytać o radę 🙂

  8. Najczęściej, wraz z przyjaciółmi, organizuję własny wyjazd. Wychodzi szybciej, taniej i zabawniej. Niezwykle cenimy sobie swobodę działań. Jeśli ktoś nie zna języków obcych to raczej skazany jest na wyjazd zorganizowany. Miłego dnia

  9. Proste, jeśli nie chce się nam szukać noclegów, rezerwować lotów itd. to łatwiej skorzystać z biura podróży i wydać trochę więcej kasy, jeśli się nie ma pieniędzy to warto samemu organizować

  10. Zorganizowałem w sumie już kilkanaście wyjazdów na narty w Alpy (Włochy, Austria, Szwajcaria) – zawsze na „własną rękę” dla grupy znajomych (od 4 osób do 7 rodzin z dzieciakami) nigdy nie korzystałem z biura podróży. Koszty wyjazdu (noclegi, skipassy, transport, wyżywienie własne ) – ok. 300-400 Euro/os dla dorosłych, dla rodziny 2+2 ok. 1000-1300 Euro za wyjazd tygodniowy.

  11. Ja lubię jeździć z biurami podróży. Zawsze jest to fajnie zaplanowany czas. Samemu to trzeba się natrudzić, a tak dostajemy gotową ofertę i zgadzamy się na nią albo nie. Proste:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top