skip to Main Content
Sięgnięcie Kondycyjnego Dna I Powrót Do Formy Po Ciąży

10 lat mniej lub bardziej regularnego chodzenia po górach (także na dłuższych dystansach, z obciążeniem i bez kontaktu z cywilizacją), trekkingu rowerowego, jazdy na nartach, łyżwach i rolkach, sporadycznych wizyt na siłowni… 10 lat bez wahań wagi, zmian w obwodzie poszczególnych części ciała… Kilka lat coraz bardziej racjonalnego i świadomego odżywiania…

A potem ciąża, komplikacje i…:

  • 5 miesięcy reżimu łóżkowego,
  • 5 miesięcy w pozycji horyzontalnej,
  • 5 miesięcy niemal w bezruchu,
  • 5 miesięcy jedzenia wszystkiego na co się ma ochotę i beztroskiego przybierania na wadze,
  • niewyobrażalny ból kręgosłupa po przejściu jednego kilometra czy ugotowaniu szybkiego jednogarnkowego dania,
  • osiągnięcie kondycyjnego dna,
  • +24 kg na wadze przed porodem i cesarka jako uwieńczenie całej historii.

Taki jest koszt, jaki musiałam ponieść. Teraz zaczynam od zera.

Kondycja?

Był taki okres w moim życiu, że co drugi weekend wędrowałam po górach. Niezależnie od pory roku i pogody. I co najmniej dwa razy w roku jakaś dłuższa wędrówka z obciążeniem. Wielokrotnie słyszałam wtedy od znajomych opinie, że muszę mieć niesamowitą kondycję, aby tak spędzać czas. W porównaniu do części z nich pewnie miałam, choć w mojej ocenie nie była ona nadzwyczajna. Może dlatego, że ja z kolei porównywałam się do lepszych ode mnie. Podczas gdy oni hasali po górach jak kozice, ja miewałam kolki, łapałam zadyszkę, zdarzało się, że w myślach przeklinałam to moje hobby. Miałam wrażenie, że trochę więcej w tym było silnej woli i samozaparcia niż kondycji fizycznej, która w żaden dodatkowy sposób stymulowana nie była. Od poniedziałku do piątku spędzałam czas jak większość osób z mojego otoczenia – za firmowym biurkiem, pochylona nad laptopem. Czasem tylko po pracy, dawałam sobie endorfinowy zastrzyk w postaci jazdy na rolkach.

Teraz patrzę na to z nieco innej perspektywy. I wiem, że muszę jak najszybciej wrócić do mojej kondycji, nieważne jaka ona była. Że bez tego nie jestem sobą. Mając na sobie spory nadbagaż jest najzwyczajniej w świecie ciężko. Niewygodnie. Niekomfortowo. Organizm nieprzyzwyczajony do dźwigania większej ilości kochanego ciała buntuje się. Psychika też. Wiem, że nie będzie łatwo wrócić do formy. Zdaję sobie sprawę z tego, że aby osiągnąć cel, muszę dać sobie czas i wykazać się cierpliwością. I zdystansować się do własnych ambicji. Bo ja chciałabym wszystko i już. A w przypadku budowania kondycji, czas i wytrwałość są kwestiami kluczowymi. Tym bardziej po ciąży zakończonej cesarką, po której okres rekonwalescencji trwa pół roku, a okres połogu 6 tygodni (to o 2 tygodnie dłużej niż w przypadku porodu siłami natury). Mam jednak motywację, mam plan, jakąś wiedzę też posiadam, mam cel, i wreszcie… nie mam się w co ubrać… więc musi się udać!

Zdrowe nawyki, głupcze!

Nie, ja nie zamierzam się odchudzać. Nie tędy droga. W budowaniu kondycji nie chodzi o wyścig po jak najniższą ilość kilogramów na wyświetlaczu wagi. I wam odradzam takie podejście. Od jakiegoś czasu zajmuje mnie tematyka zdrowego (racjonalnego) odżywiania, świadomie podchodzę do doboru posiłków, czytam etykiety na produktach, wiem gdzie znaleźć potrzebne organizmowi składniki odżywcze i co zrobić, aby dostarczyć mu je w zjadliwej formie. Wiem, że nie wolno wyeliminować żadnego ze składników. Tak, nawet cukier, sól, mięso i gluten są potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Dieta cud nie istnieje. Zakopać. Zapomnieć. Jeśli chce się osiągnąć długotrwałe wyniki, bez uszczerbku na zdrowiu, trzeba jeść wszystko, ale w rozsądnych ilościach, proporcjach i w odpowiedniej konfiguracji.

Kondycyjne ABC

Przez najbliższe miesiące stopniowo będę wprowadzać kolejne formy aktywności. Trzeba pamiętać, że przeszłam inwazyjną operację, po której rekonwalescencja trwa stosunkowo długo. Zaczynam więc od lekkich i krótkich spacerów. Potem stopniowo będę wydłużać dystans i tempo marszu. Aż do momentu, kiedy poczuję, że jestem gotowa ubrać rolki. Planuję trenować z dzieckiem w wózku dostosowanym do biegania i jazdy na rolkach, który już jest na pokładzie i czeka na rozruch. Przyjdzie taki moment, że pojedziemy w Bieszczady. Nie po to, aby wspinać się na połoniny (na to przyjdzie czas później), ale po to, aby w końcu pospacerować przepięknymi bieszczadzkimi dolinami. Oczywiście także z dzieckiem w wózku. Potem pojawi się chusta, nosidło i wędrówki z bobasem po górach. Na relacje z nich trzeba będzie jednak poczekać kilka miesięcy.

Po co w ogóle o tym piszę?

Jeśli kompletnych domatorów potrafię zmotywować do tego, żeby wsadzić szanowne zadki w samochody czy inne samoloty i jechać na weekend do Lwowa, na Słowację, do Hamburga, to wierzę, że te same zadki zmobilizuję do zadbania o kondycję, a potem do wyruszenia na szlak. Mój kondycyjny kryzys jest dobrym punktem startowym. Prawdopodobnie jestem obecnie w większym dołku niż większość czytelników tego bloga i osób, od których słyszę „no co ty, ja się do tego nie nadaję, nie mam kondycji”. Obiecuję i sobie i im, że jeszcze w tym roku, z dzieciakiem na plecach wyjdę na jakąś fajną górkę i udokumentuję to zdjęciami. Amen.

A tymczasem zapraszam was do śledzenia moich postępów i kibicowania mi na Snapchacie 🙂

snapchat_biegun

Wszystkie moje wynurzenia i rady dotyczące odbudowywania kondycji będą trafiać do nowo utworzonej kategorii Aktywna Mama. Z góry przepraszam tych, którzy zaglądali na bloga tylko i wyłącznie po inspiracje podróżnicze i turystyczne – na jakiś czas oddalimy się nieco od tej tematyki.

Ten wpis ma 46 komentarzy
  1. Jeśli do tej pory byłaś aktywna i tak zdrowo do tego podchodzisz, to do formy wrócisz szybciej niż Ci się wydaje. Ja w pierwszej ciąży przytyłam 34 kg, jestem chyba rekordzistką. Na szczęście wszystko dość szybko samo zeszło. Ja tam chętnie sobie takie wpisy poczytam 😉 Ja mam nosidełko Tula i jestem bardzo zadowolona.
    Od września wracam na siłownię, bo mały idzie do żłobka. Również muszę popracować nad kondycją, bo jakaś taka marna..
    I muszę w końcu tego Snapchata założyć, spróbuję jutro wygospodarować na to chwilę 😉

    1. Ja z siłownią będę musiała poczekać przynajmniej kilka miesięcy, ale już niedługo planuję ubrać rolki i zacząć delikatne treningi. O Tuli dużo dobrego słyszałam. Na tyle dużo, że rozważam zakup takiego nosidełka. A zanim to się stanie, to poćwiczymy chustowanie.

  2. Choć ominęło mnie CC i miesięcy leżenia to i po prawidłowo przebiegającej ciąży trochę czasu potrzeba by wrócić do formy. Mój Maluch spóźnił się z przyjściem na świat o miesiąc! Miesiąc siedzenia w domu. Mąż krzyczał gdy pod koniec ciąży wspinałam się po stromych schodach które trzeba pokonać do naszego M4 😉
    Nasz Maluch ma już rok i sporo pracy już za mną ale jeszcze więcej przede mną.
    Gdy w wakacje wchodziliśmy niedługim szlakiem we Francji na most de’Holzarte czułam się jak bym właśnie wbiegała pod Mont Everest. Teraz jest już lepiej

    Trzymam kciuki!

    1. Miesiąc? Pierwszy raz słyszę o takim przypadku 🙂 A co do spaceru na most, to chyba domyślam się o co chodzi. Ja póki co uskuteczniam godzinne spacery wolnym krokiem. Raz wypuściłam się na dłuższy, półtoragodzinny i resztę dnia dziecko spędziło z tatusiem, bo ja nadawałam się jedynie do odłożenia do łóżka i przykrycia kołderką 😀

      1. Termin miałam na 8 lutego 2015, a Maluch postanowił się pojawić na świecie 02.03.2015! Wszystko było pod kontrola bardzo dobrego lekarza, który regularnie sprawdzał czy nie trzeba przyspieszyć. Miny Pań na izbie przyjęć, po obejrzeniu karty ciąży – bezcenne!

  3. Trzymam za Ciebie kciuki! Ale widać, że jak coś sobie postanowisz, to na pewno do tego dojdziesz, dlatego już widzę Twój (w sumie Wasz) sukces. I jeszcze Twoje dzieciątko będzie cały czas z Tobą i doda Ci dodatkowej energii! Bo jesteś mu potrzebna do zdobywania szczytów 🙂

  4. Dzięki za ten wpis! będę potrzebowała motywacji już niedługo, więc będę stałym czytelnikiem wpisów z nowej kategorii:) Powodzenia!

  5. Jak już wyrobisz sobie kondycje i zaczniesz z rolkami to na dłuższy wypad możesz się wybrać na http://www.szlakwokoltatr.eu/ Podjazdy nie są tak straszne jak widać na profilach tras na stronie, a widoki i przyjemność z jazdy gwarantowana. Ja byłam w środku tygodnia na trasie wiec ruch rowerzystów i rolkarzy bardzo niski. Z wózkiem myślę ze też się uda 🙂 ew jak wam córa podrośnie to do bagażnika rowerowego i w drogę – jeśli taka trasa na rolkach wydaje się zbyt długa.

  6. No cóż, mimo, że nie byłem w ciąży i nie przytyłem nic, czeka mnie trochę podobna droga jak Ciebie. Ostatnie dwa lata na tyle wyobracały moją psyche, że odbiło się na fizis 🙂
    I teraz choćby moje ukochane nurkowanie poszło w odstawkę :/ Szanowny Pan kardiolog zaleca długie spacery i stopniowe poprawianie wydolności organizmu. Jak tak można – gdzie znaleźć cierpliwość 🙂
    Będę razem z Tobą wracał do formy. A wiem, że maluszek zmotywuje Cię do jak najszybszego powrotu do formy. No chyba, że nie da spać i inne takie atrakcje będzie fundował, czego szczerze nie życzę 😀

  7. Bardzo fajnie napisałaś, że trzeba jeść wszystko, ale w rozsądnych ilościach i proporcjach. Zgadzam się z tym w 100% Głodzenie się to chyba najgorsza z możliwych metod. Trzymam kciuki za złapanie odpowiedniej formy 🙂 Osobiście nie lubię ćwiczyć, ale na brzuch rewelacyjnie działa kręcenie hula-hop. Wiadomo, że od razu po cesarce nie będziesz miała takiej możliwości, ale w późniejszym czasie jak najbardziej polecam 🙂

  8. Bardzo bardzo trzymam za Ciebie kciuki! I masz całkowitą rację, że nie ma sensu „odchudzać się” bo to o to nie chodzi – masa ciała to efekt uboczny naszych decyzji i dobrych nawyków. Wiem, że to nie fajnie polecać swojego bloga w komentarzach, ale zajrzyj sobie do mojej notki pt. Hejt na odchudzanie 😀
    Pozdrawiam serdecznie, Asia

  9. Powodzenia w wracaniu do formy! Te wszystkie komplikacje nie są za ciekawe, a na Tobie się to odbiło bardzo, ale na pewno dasz radę. Także czekam na te zdjęcia z gór! 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 😉

  10. Wiec co czujesz, rowniez pod koniec ciazy lezalam dwa miesiace, w skutku i tak urodzilam po przez ciecie dwa tygodnie po terminie… Po porodzezie waga spadla diametralnie bylam zadowolona ze jeszcze zanim wyszlam ze szpitala na wadze bylo juz – 10 stwierdzilam ze pewnie to kolejne 10 ktore jeszcze zostalo zrzuce bez zbednego wysilku a tu blad to 10 zostalo do tej pory a waga ani drgnie ani w gore ani w dól. Tez sobie powtarzam ze musze sie za siebie wziasc bo mi zwyczajnie zle, nie pokazuje sie na zdjeciach, lza kreci mi sie w oku kiedy patrze w lusterko i jestem na siebie zla! Ale u mnie na powtarzaniu sie konczy bo nie potrafie znalezc w sobie motywacji aby zaczac juz, dzisiaj, teraz, zaraz a nie jutro…
    A tobie z pewnoscia sie uda 🙂

  11. Też przeżyłam, nawet już dwa razy, to leżenie plackiem przez kilka miesięcy. Miałam to szczęście, że mimo folgowania sobie, po porodzie bilans kilogramów wyszedł na zero, a przy dwójce dzieci ruch w domu i spacery wystarczyły by wrócić do kondycji. Trzymam kciuki za Twoje działania 🙂

  12. Powrót po ciąży do nawyków sportowych, wagi i kondycji jest ciężki, ale nie niemożliwy, dając z siebie 110% można to osiągnąć i trzymam mocno za Ciebie kciuki 😉

  13. Trzymam kciuki za powrót do farmy ja całkiem niedawno byłam dość aktywna a teraz za
    nic nie mogę się zabrać za ćwiczenia. Burzuch po 2 ciążach i 2 cesarkach bardzo się prosi o ćwiczenia.

  14. Świetne podejście, nie chodzi przecież o kilogramy, tylko o sprawność. Jestem w podobnej sytuacji: urodziłam 3 lutego tego roku, też przez cc, +20 kg na wadze ze względu na poważne problemy ortopedyczne i bardzo ograniczony ruch od 5 m-ca ciąży.
    W maju poczułam, że dość tego. Zostało mi jeszcze 8 kg do wagi sprzed ciąży, ale nie waga przeszkadza mi najbardziej, lecz to, że czuję się słaba i taka… zgarbiona 🙂
    Trzymam za Ciebie kciuki! Pozdrawiam 🙂

  15. kiedyś osiągnełam niezłą wagę i kondycje ale potem było ale… ciężki okres, prawie +20 kg jestem na starce walki o marzenia, cele rozumiem i życzę dużo siły i samozaparcia 🙂 pozdrawiam

  16. Nie zgadzam się z tym, że wszystkie składniki pokarmowe są nam potrzebne do życia. A szczególnie cukier i gluten. Cukier jest produktem silnie przetworzonym i błędnie utożsamia się go z glukozą, która owszem jest nam potrzebna! Organizm pozyskuje glukozę z pożywienia, z warzyw, owoców i nabiału.
    Tak samo gluten, który jest silnie zmodyfikowany genetycznie i rujnuje naszą florę bakteryjną jelit.

  17. Witaj! 🙂 w zeszłym roku byłam w tym samym punkcie co Ty 😉 Poród skończył się cc co chwilowo mnie podłamało ale szybko się podniosłam. Po 4tyg. zaczęłam już nieźle spacerować z małą a w domu w powrocie do formy pomagał orbitrek. trenowałam na nim codziennie zaczynając od 15min a kończąc na 50. Po dwóch miesiącach poszłam biegać – 10km 🙂 Neustanne codzienne spacery z córeczką po ok 10km i po 3 miesiącach przebiegłam swój pierwszy w życiu półmaraton! Potem już poszło z górki 😉 Jeśli w ciąży byłaś aktywna to nie będziesz miała żadnych problemów. Słuchaj swojego ciała i do dzieła! 😀 a ciało? sama zobaczysz jak szybko wrócisz do formy 😉 i ani się obejrzysz a będziecie podziwiać ze szczytu góry piękną panoramę 😉 Trzymam kciuki! i będę Cię śledzić! :* powodzenia!

    1. Minęło już 8 tygodni i muszę przyznać, że jest świetnie! Podobnie jak Ty, codziennie chodzimy na długie spacery. Drugie tyle wydreptuję po domu, bo mała ma kolki i wymaga noszenia. Dodatkowo, zaprzyjaźniamy się z chustą 🙂 Kondycja pomału mi wraca, kilogramy lecą, do zrzucenia zostało mi jeszcze tylko 6 kg. Pozdrawiam!

  18. życzę powodzenia! 🙂 Ja jestem po operacji ginekologicznej, przed nią byłam dośc wysportowaną osobą, potem prawie rok nie mogłam uprawiać sportów z bólu, więc zasiedziałam się. Teraz zaczęłam z powrotem uczęszczać na siłownią i staram się wrócić do poprzedniej kondycji i wagi sprzed operacji. Mam nadzieję, że mi się uda 🙂

  19. Nigdy nie miałam kondycji. Kiedyś myślałam, że przed ciążą zacznę pływać i takie tam, ale zaszłam w ciążę zanim zaczęłam ćwiczyć. Pilnuję się z jedzeniem i zachciankami. Chciałabym chodzić na basen, ale ciężko dopasować mi strój do figury (przed ciążą było ciężko, a teraz to masakra). Uznałam, że świetnie byłoby wrócić do zumby, ale tej przystosowanej dla ciężarnych i… klops. Takie duże miasto a ani jednych zajęć. Same ogólnorozwojowe z piłką itd. Nie kręci mnie to.

    Marzę o zumbie po ciąży. W końcu mam siłownię pod domem 🙂 Zmotywowałaś mnie jednak, żeby nie zaprzepaszczać polowania na kostium. Może uda się chociaż chodzić na basen, skoro zdrowie na to pozwala 🙂

  20. Życzę powodzenia i wytrwałość. Nie mam dziecka więc nie będę się na ten temat wypowiadać, ale podziwiam kobiety, które potrafią się zebrać w sobie i walczyć o siebie (nawet mają małe dziecko) Jak wiadomo zacząć jest ciężko, ale potem będzie tylko lepiej. Będę częściej zaglądać, bo bardzo mnie zaciekawił Twój wpis 🙂

  21. miałam to szczęście, że bez wysiłku po ciąży zeszłam jakieś 10 kg od wagi sprzed ciąży. i udaje mi się już 1,5 roku ją utrzymać. ale jakiś wysiłek muszę sobie w koncu zafundować…. zadbac o kondycje. koniecznie!

  22. Dziewczyny, a jak wracałyście do formy także jeśli chodzi no wiecie, o okolice intymne?? Długo u was trwała ta regeneracja?

    1. Ja miałam strasznie wysuszoną pochwę ale skorzystałam z globulek dopochwowych mucovagin i w sumie ciężko stwierdzić ile dokładnie czasu minęło ale bardzo szybko wszystko wróciło do normy. Gdyby ktoś miał problem z globulkami to mają też żel

  23. U mnie leżenie plackiem (w pierwszej fazie po porodzie) było jedynym wyjściem. Bardzo chciałam wrócić do sportu, zacząć się ruszać, ale nie było takiej opcji. Opowiedz proszę, czy Tobie też przeszkadzał ból, czy może udało Ci się zregenerować własnymi siłami? Ja sięgnęłam po żel [nazwa usunięta] i dopiero po nim poczułam ulgę i mogłam zacząć powrót do aktywnych form spędzania czasu.

    1. Ile matek tyle doświadczeń. Ja po porodzie zaliczyłam anemię, do tego ból po cc, do tego zapalenie… leżałam plackiem przez dwa tygodnie. A potem pomału, krok po kroku zaczęła się regeneracja. Mniej więcej po pół roku samoistnie wróciłam do swojej wagi, kształtów i formy. Póki co nie uprawiam żadnych sportów, bo nie mam na to czasu, ale jak tylko się zrobi ciepło, to wrzucam młodą w wózek, zakładam rolki i będziemy jeździć 🙂

  24. Hej Natalia,
    Jak tam walka o kondycję? Jakieś wnioski z perspektywy roku?
    Ja właśnie pomalutku się zabieram za siebie. Wagowo ok (tylko 2kg+) ale kondycja w lesie 😉
    Już przerabiałam podobną historię z dochodzeniem do siebie po podobnej operacji do cc i w 3 miesiące udało mi się przygotować do biegu górskiego na 34km 😀 Można poczytać tu ==> https://docs.google.com/document/d/16YnGOv3dk378CGh1IDtCCPNPjjNjnEIN6i0Drr7h3bk/edit?usp=sharing

    Teraz jestem 7 miesięcy po cc i jednak czuję że ciąża wyssała ze mnie wszelką energię :/ Ciężko się zmotywować… a zadyszki przy najmniejszych górkach zawstydzają mnie okrutnie…

    Poproszę o update kondycyjny.
    Pozdrawiam ciepło!

    1. Aga, dzięki za kopniaka motywacyjnego! Zabiorę Cię za to na jakieś dobre lody 🙂 Figura jak u osiemnastki, waga wróciła do stanu sprzed ciąży, a i na kondycję nie mogę narzekać, choć pewnie do szczytu formy mi trochę brakuje. I tak, masz rację, trzeba napisać o tym osobny wpis na blogu. Kolejkuję 🙂 A z lodami to na poważnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top