skip to Main Content
Zanim Zamotasz. Kilka Słów O Noszeniu Dziecka W Chuście

Jeszcze kilka tygodni temu o chustach nie wiedziałam nic. Gdzieś coś dzwoniło, ale traktowałam to bardziej jako pozytywne dziwactwo zakręconych matek. Rzecz jasna, ja, do szpiku kości praktyczna, nie planowałam chustować mojego malucha, nawet nie brałam tego rozwiązania pod uwagę. Nosidło to co innego – pach pach i dzieciak jest na plecach. Ale owijać się i dziecko jakąś szmatą?

Wiele zmieniła wizyta koleżanki – instruktorki chustonoszenia, która poczuła najwyraźniej misję i postanowiła specjalnie ze Śląska przyjechać, żeby mnie nawrócić. I co? Dziękuję Ci Basiu, udało Ci się. Od jakiegoś czasu wózek służy nam do transportu zakupów, podczas gdy Nadia wędruje ze mną właśnie w chuście.

Ja nie będę nikogo namawiać, nawracać, przekonywać. Powiem krótko – dzieciak w chuście zasypia w kilkanaście minut, nie budzi się na największych nawet nierównościach chodnika ani z powodu hałasu, śpi znacznie dłużej niż w wózku, a jak się obudzi to nie płacze, tylko ogląda świat przytulony do mamusi. Mnie przekonało również to, że dzieci noszone i często przytulane przez matki lepiej się rozwijają (fizycznie i psychicznie), są spokojniejsze, pogodniejsze, bardziej pewne siebie. A chusta w tym pomaga. Początkowo jest trochę zabawy z wiązaniem (w fachowym slangu „motaniem”) chusty, dziecko płacze, rodzic się niecierpliwi i niejeden w tym momencie polegnie, ale jeśli się przełamie i dojdzie do wprawy, to zamotanie kieszonki (to jeden z rodzajów wiązania) zajmuje nie więcej niż minutę i da się to przeprowadzić praktycznie wszędzie.

Jaką chustę kupić?

O pierwszy ból głowy przyprawia wybór chusty, bo rodzajów jest wiele:

  • Tkane
  • Kółkowe
  • Elastyczne
  • Bawełniane
  • Bambusowe
  • Lniane
  • Wełniane
  • Żakardowe
  • Diamentowe

I jeszcze pewnie kilka innych by się znalazło. Najpopularniejsze, najbardziej wszechstronne i najlepsze na początek przygody są chusty tkane splotem skośno-krzyżowym. Początkujące mamy zazwyczaj zaczynają od chust bawełnianych w podłużne pasy, gdyż wśród tkanych te są najtańsze i w zupełności wystarczają na początek. Taką chustę można kupić już od 150 zł.

Podobno apetyt rośnie w miarę noszenia i z czasem nabiera się chęci na eksperymenty i testowanie innych chust – z wełną, lnem, konopiami, kaszmirem… każda ma inne właściwości, każda inaczej poddaje się motaniu. Jedne miękkie jak kaczuszka, inne twarde jak decha i wymagające wyrobienia (tzw. złamania). Do tego dochodzi jeszcze aspekt estetyczny i chęć zamienienia nudnego pasiaka na jakiś ładniejszy egzemplarz. Górnej granicy cenowej nie ma. Widziałam chusty, które kosztowały kilka tysięcy złotych. Wariactwo, prawda? Ja to wszystko póki co znam z teorii, gdyż moje dwa pasiaki jeszcze mi się nie znudziły.

Gdzie kupić? Nową czy używaną?

Podobno na początku najlepiej sprawdzają się chusty używane. W chustowym slangu mówi się „wykochane”. Dlaczego? Bo taka chusta jest miękka, wyrobiona i lepiej się dociąga – ktoś nad nią już popracował aby taka była. Zdarzają się chusty miękkie od samego początku, ja na takie właśnie trafiłam. Ale to loteria. Chusty od tego samego producenta, o tym samym składzie, splocie i gramaturze mogą się różnić między sobą. Dlatego, zanim się dokona zakupu, warto zasięgnąć opinii bardziej doświadczonych mam. O tym gdzie ich szukać będzie niżej. A narazie lista znanych i cenionych producentów chust. Warto przed zakupem porównać sobie ich oferty stałe i promocyjne, gdyż często trafić można na świetne produkty w niższych cenach.

  • Didymos
  • Diva Milano
  • Daiesu
  • Ellevill
  • Fidella
  • Girasol
  • Lenny Lamb
  • Little Frog
  • Natibaby
  • PellicanoBaby
  • Rose and Rebellion
  • Oscha
  • Storchenweige
  • Tula
  • Vatanai

Najpopularniejsze i najlepsze na początek są chusty od Lenny Lamb, Little Frog i Natibaby.

Początki chustonoszenia

Na początku motanie chusty jest czynnością bardzo stresującą, szczególnie, jeśli macie do zawinięcia dziecko nie trzymające jeszcze główki. Aby nie zrobić dziecku krzywdy dobrze jest robić to pod okiem doświadczonej chustomamy, a jeszcze lepiej instruktorki chustonoszenia. Warto wklepać odpowiednią frazę do wyszukiwarki i wydać kilkadziesiąt złotych za lekcję. W wielu miastach organizowane są kursy chustowania. Trwa to zazwyczaj jeden lub dwa dni, trenuje się na specjalnych lalkach, wagą i rozmiarem zbliżonych do realnych dzieci. To ważne, aby ktoś wytłumaczył wam jak powinien być ułożony kręgosłup maleństwa, jak podwijać nóżki, jak układać rączki. Reszta jest już rzeczą praktyki i wprawy.

Zazwyczaj producenci dodają do chust drukowane instrukcje krok po kroku wyjaśniające jak motać. Można się nimi posiłkować. W moim przypadku niezwykle pomocne okazały się tutoriale na YouTube, szczególnie te na kanale DomowaTV. Warto również mieć w telefonie lub tablecie zapisany ten obrazek, by co jakiś czas przypominać sobie jak powinno być ułożone dziecko w chuście w kolejnych miesiącach życia:

Jak nosić dziecko w chuście

Grafika pochodzi ze strony www.babydoousa.com

Warto wiedzieć, że rzadko które dziecko poddaje się chustowaniu od razu z uśmiechem na ustach. Ba! Rzadko które nie płacze podczas pierwszych motań. Dla maluszka to coś zupełnie nowego. W dodatku mamusia robi to na początku niepewnie i niezdarnie, a jej stres udziela się maleństwu. Wiele mam po takim wstępie się poddaje i stwierdza, że ich dzieci nie lubią chustowania. Moja Nadia również na początku płakała i naprawdę byłam bliska rzucenia tej szmaty w kąt i stwierdzenia, że mojego dzieciaczka nie da się zachustować. Ale przełamałam się i teraz nie żałuję. Chusta towarzyszy nam na spacerach i w podróży, a od niedawna nawet w domu. Oczywiście zdarzają się dni, kiedy mała nie daje się zachustować, pręży się wtedy i wygina. Nie robię nic na siłę. Dziecko, podobnie jak dorosły, raz woli jedną opcję, raz inną. Jednego dnia lepiej czuje się w chuście, drugiego w wózku i nie ma sensu z tym walczyć. Trzeba wsłuchać się w potrzeby malucha i zadbać o jego komfort i poczucie bezpieczeństwa.

Gdzie szukać wsparcia

Chustowanie stało się trendem, który obrósł w silną społeczność. Chustujące mamy to w znakomitej większości istoty stadne, które chętnie łączą się w grupy, wymieniają się chustami i opiniami o nich, testują, chwalą się kolejnymi łupami, spotykają i dyskutują. Nie tylko o chustach. Gdzie je znaleźć? Najłatwiej na Facebooku:

Masz jakieś pytanie dotyczące noszenia dziecka w chuście? Najlepiej zadać je właśnie tam. Dziewczyny chętnie doradzają i dzielą się swoimi doświadczeniami. Maluszek płacze przy motaniu? Wygina się na jedną stronę i nie wiesz jak to skorygować? Nie wiesz czy dobrze zamotałaś dziecko? Może coś trzeba poprawić? Na wszystkie te i inne pytania odpowiedzi można uzyskać właśnie w tych grupach.

W podróży. Chusta czy wózek?

Najlepiej i to i to. Obydwie opcje transportowania dziecka mają swoje plusy i minusy. Nie wszędzie dacie radę wjechać wózkiem. Nie wszędzie jazda nim będzie komfortowa dla dziecka. Szczególnie odczuwa się to w zabytkowych częściach miast, których drogi często pokryte są brukiem lub kocimi łbami. To nawierzchnia wyjątkowo nieprzyjazna dla wózków. W takich miejscach dobrze mieć w zanadrzu chustę i szybciutko zamotać malucha. Z kolei w czasie dłuższych spacerów po gładkiej nawierzchni, albo w sytuacjach, kiedy chce się odłożyć śpiące dziecko i dać odpocząć plecom, doskonale sprawdzi się wózek. W restauracji, pociągu, na lotnisku będziecie się cieszyli, że go macie.

Przykład naszego wyjazdu, w trakcie którego żonglowaliśmy chustą i wózkiem w zależności od tego co było wygodniejsze dla nas i dla dziecka, znajdziecie we wpisie Długi weekend w Beskidzie Niskim.

Noszenie dziecka w chuście

PS. Wspomniana w pierwszym akapicie Basia to mama małych podróżników – Hani i Huba. Ich perypetie możecie śledzić na blogu www.podrozehani.pl. Basia jest także certyfikowaną instruktorką chustonoszenia. Jeśli mieszkacie na Śląsku, zachęcam do skorzystania z jej usług. Namiary na nią znajdziecie na jej stronie na Facebooku.

Ten wpis ma 32 komentarzy
  1. przyznaje bez bicia ze nie przec\zytałam, ale zdjecie jest mega cudne. niezła z ciebie laska

  2. Super wpis. Sama noszę już trochę i przy trzecim dziecku strasznie mnie wciągnęło 😉
    Do polecanych marek dodała bym jeszcze Sensimo 😉
    Warto też wspomnieć, że są sklepy gdzie można wypożyczyć chustę, aby zobaczyć czy nam i dziecku pasuje nie wchodząc od razu w koszt zakupu.

  3. Ja będę motac pierwszy raz na próbę w następnym tygodniu. Zobaczymy co to będzie – chustę pożyczam od koleżanki bo mam taką możliwość. Zdecydowałam się na to bo jedziemy na urlop w góry i myślę że mi się przyda…:) A jak nam się spodoba i się nie poddam jak pisałaś to może i kupię dla nas chustę i będziemy się w niej nosić;)

  4. Dla mnie od samego początku podobała się idea noszenia dziecka w chuście. W naszym wypadku była wybawieniem podczas sześciu miesięcy kolek synka – a synek do lekkich bobasów nie należał. Na początku nie miałam wiedzy odpowiedniej, ani nie wiedziałam o istnieniu grup chustomam więc ślepo kupiłam tanią chustę tkaną splotem prostym tzw. pościelówkę i motanie było naprawdę ciężkie. Potem jedna dobra mama mnie pokierowała, kupiłam chustę s-k i przepadłam. Różnica ogromna! Chusta towarzyszyła nam we Włoszech – uśpienie roczniaka w całkiem nowym miejscu trwało raptem kwadrans. W Wenecji z wózkiem przeżyliśmy katorgę – wszędzie schody i upał we wrześniu jak u nas w sierpniu. W swoich zasobach mam chustę tkaną, chustę kółkową i był też mei-tai jednak zrezygnowałam z niego. Teraz oczekuję kolejnego maluszka i marzy mi się inna chusta – może żakard lub diament tym razem 😉 Co do cen – widziałam przeróżne, a ostatnio rozmawiałam z osobą, która potrafi tkać takie cuda i mówiła, że przez godzinę może utkać najszybciej 10cm chusty. Ręcznie tkana chusta będzie tyle kosztować, bo spędza się nad nią długie godziny i chodzi tu o pracę, czas oraz niepowtarzalność takiego cuda 🙂

    1. 6 miesięcy? To kolki mogą tyle trwać? Nadia skończyła trzeci miesiąc i ciągle się z tym cholerstwem zmagamy, choć już jest znacznie lepiej niż kiedyś. Niestety, nam podczas kolek chusta nie pomaga – mała pręży się wtedy, wygina i płacze. Ale między atakami bólu sprawdza się idealnie. I mam wrażenie, że w dni, kiedy się chustujemy, bóle są mniejsze

  5. Mam chuste. Motalam kilka razy ale… Jakos sie niezakochalam. Owszem dzieciaczek blisko i to jest cudowne, ale wole jednak wozek. Pozdrawiam fajny wpis!!!

  6. Ja mam chustę, uczyłam się motac najpierw na misiu, a potem dopiero dzidzius 😉 Moja mala nawet nie zajęczała jak ją motałam pierwszy raz. Tylko zawsze boje sie, ze cos ja uwiera w nozki ta chusta , nie wiem czemu…

  7. Motałam od urodzenia (no, od mniej więcej 1 tygodnia życia 😉 ). Najwygodniejszy sposób transportowania się po mieście, gdzie wszędzie wysokie krawężniki i schody, a sklepy mają tak wąskie przejścia, że z wózkiem nie ma szans przejechać. Poza tym – najlepsze na spacery z psem 🙂 Teraz mamy mei tai, a córka ma już 15 miesięcy i też bardzo sobie chwalimy 🙂

  8. Ja uzywam nosidla, moze dzieki Twojemu postowi sie przezuce na chuste, Ale na pewno zaglebie sie w temacie 🙂 Dzieki 🙂

  9. Ja uwielbiałam nosić w chuście moja córkę, wtedy nie znałam się i kupiłam elastyczną. Teraz mam bliźniaki i wieczory kolkowe będą łatwiejsze jak zamówię też jedną dla męża. Tym razem skorzystam z Twojego postu, bo wiem że elastyczną mogę motać tylko z przodu.

  10. Coś w tym całym chustwaniu jest. Za nim urodziła się Mała, mówiłam noszeniu w chuście stanowcze NIE. Wydawało mi się to strasznie skomplikowane i nie praktyczne. Jednak jak się okazało na wyjazdach z niemowlakiem chusta była nieodzownym elementem naszego wyposażenia. I wcale nie jest to takie skomplikowane 😉

  11. Chustowanie jest cudowne! Ze starszakiem ratowalo mi skórę bo przez pierwsze 3mies nie znosil wozka. Teraz zaczynamy motanie z Gabrysia. Nie zawsze jej sie podoba, szczególnie ze teraz b.cieplo jest. Ale zawsze mam w torbie chuste, nawet jesli biorę wózek. Przyjemnego chustoszenia!:)

  12. U nas też wózek świetnie sprawdza się jako torba na zakupy 🙂 A miłość do chust przerodziła się u mnie w sposób na siebie – jestem właśnie przed kursem chustonoszenia 🙂 Jest coś magicznego w chustach, co wciąga. Mój syn jak był malutki zasypiał od razu po zamotaniu. Teraz, kiedy jest bardzo zmęczony, też zasypia w chuście, bo bardzo go uspokaja. Nosimy się już rzadziej – syn woli raczkować, wstawać, troszkę mi tego brakuje. Ale kiedy go zamotam i tak wtula się we mnie całym swoim ciałkiem, to cudowne chwile. Już nie godziny, a minuty, ale takie nasze 🙂

  13. My również posiadamy chustę, ale już jej nie używamy. Chociaż jak moja córeczka była malutka to uwielbiała w niej być. Ja z niej korzystałam bardzo dużo również w domu, ponieważ moja Mela chciała być cały czas u mnie na rękach. A dzięki chuście razem gotowałyśmy, sprzątałyśmy i robiłyśmy wiele innych rzeczy. Przyznam szczerze, że gdyby nie chusta, to nie wyobrażam sobie początków swojego macierzyństwa.

  14. Świetny miniporadnik 🙂 Ja chusty UWIELBIAM <3 Nie raz uratowały nam życie, bo Junior był baaardzo wymagającym maluchem. Chociaż nie wyobrażam sobie życia zupełnie bez wózka. A mam koleżanki, które nawet nie kupowały 🙂
    Też polecam kupować używane chusty. Szczególnie jeśli to nasze początki 🙂

  15. Bardzo dobry wpis! Wszystkie ważne informacje w pigułce i na talerzu. Nie znam ani jednej mamy, która nie pokochała chustowania zaraz po pierwszym „użyciu”:) jak ja żałuję, że nie mam koleżanki, która jest instruktorką chustonoszenia:) myślę, że bardzo pomogłaś wielu wahajacym się Mamom tym właśnie wpisem:)

  16. Przeczytałam i bardzo żałuję, że nie używałam chusty, jakoś 5 lat temu nie było to tak powszechne ;(
    jednak jeśli pojawi się kolejne dziecko z pewnością zaopatrzymy się w swoja chustę.

    1. Fizjoterapeuci ostrzegają, że nawet dobrze zawiazana chusta nie jest zdrowa dla kręgosłupa dziecka, który cały czas się rozwija. Ja wiem, że to dla mamy najwygodniejszy sposób transportu dzidziusia, jednak nie powinno w niej przebywać dłużej niż 30 min.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top