skip to Main Content
Jak Spakować Się Na Tydzień Tylko W Bagaż Podręczny – Kilka Sprawdzonych Rozwiązań

Od lat, przez wzgląd na oszczędność pieniędzy i czasu, na wszelkie wyjazdy pakujemy się tylko w bagaż podręczny. Niezależnie od pory roku i czasu jaki zamierzamy spędzić poza domem. Nie zmieniło się to nawet wtedy, gdy zaczęła z nami latać Nadia, a razem z nią ubranka niemowlęce i sterta pieluch jednorazowych. Trochę inaczej wygląda nasza walizka kiedy jedziemy na weekend, trochę inaczej, gdy lecimy na dłużej, szczególnie jeśli pogoda może płatać figle. Ta druga opcja jest trudniejsza i nieźle się nagłowiliśmy, aby opracować idealny zestaw odzieży na wszelką ewentualność, który zmieści się w bagażu o wymiarach 55 x 40 x 20 cm, a w dodatku w jednej trzeciej wypełniony jest przez pieluchy. Popełniliśmy po drodze kilka błędów, ale doszliśmy w końcu do kilku wniosków i kilku przetestowanych patentów, z których teraz korzystamy i którymi postanowiliśmy się z wami podzielić.

Prezentowany poniżej zestaw sprawdzi się najlepiej wiosną i jesienią, kiedy możemy się spodziewać zarówno przymrozku jak i temperatur powyżej 20 stopni, deszczu, a nawet śniegu oraz pełnego słońca. Takimi wahaniami nastrojów uraczyła nas Matka Natura w lutym we Włoszech i podobnych klimatów spodziewaliśmy się w maju w Norwegii.

Jakie wymiary ma bagaż podręczny

Od tego należy zacząć, bo nie są to wartości ujednolicone. Każdy operator ma przyjęty inny standard bagażu podręcznego wchodzącego w skład ceny biletu, który zabieramy ze sobą na pokład samolotu bezpłatnie.

  • Ryanair – torba o wymiarach 55 x 40 x 20 cm, max 10 kg + mała torebka o wymiarach 35 x 20 x 20 cm
  • WIZZ Air – 42 x 32 x 25 cm
  • LOT – torba o wymiarach 55 x 40 x 23 cm, max 8 kg + mała torebka o wymiarach 40 x 35 x 12 cm
  • Lufthansa – 55 x 40 x 23 cm, max 8 kg + torebka o wymiarach 30 x 40 x 10 cm
  • KLM – 55 x 35 x 25 cm + torebka o wymiarach 40 x 30 x 15 cm

Dane te pochodzą ze stron internetowych poszczególnych operatorów. Zawsze jednak przed podróżą warto się upewnić, że informacje te się nie zdezaktualizowały i sprawdzić wymiary bagażu bezpłatnego na stronie przewoźnika.

Walizka czy plecak?

Do niedawna, wybierając się w podróż samolotem, pakowaliśmy się wyłącznie w walizki z kółkami mieszczące się w limitach wymiarowych. Przyznam, że jest to bardzo wygodne rozwiązanie, jednak zawsze część przestrzeni bagażowej wewnątrz walizki zajmował złożony, zrolowany lub upchnięty kolanem plecak, który na urlopie służył nam podczas wycieczek po mieście i w terenie. To było mało efektywne rozwiązanie. Postanowiłam znaleźć plecak, który zastąpi walizkę maksymalnie wypełniając dozwoloną przestrzeń bagażową, a do tego będzie pojemny, wygodny w użytkowaniu, lekki, wodoodporny a przy okazji w miarę zgrabnie wygląda – tak, aby można było używać go podczas miejskich wycieczek. Przewertowałam ofertę kilkunastu sklepów internetowych i strony producentów. Zasięgnęłam opinii znajomych podróżników, znalazłam kilka plecaków, które spełniają moje oczekiwania, w końcu zdecydowałam się na jeden – Jack Wolfskin MOAB JAM o pojemności 30l. Przetestowaliśmy go w podróży do Norwegii, gdzie pełnił funkcję bagażu podręcznego w samolocie oraz bagażu codziennego podczas wycieczek miejskich i terenowych. Test przeszedł pomyślnie. Bardzo wygodnym rozwiązaniem w tym przypadku są dwie komory, dzięki czemu można oddzielić odzież od akcesoriów, prowiantu czy sprzętu fotograficznego, a także osobna kieszeń na laptopa.

Plecaki, na które warto zwrócić uwagę:

  • Jack Wolfskin MOAB JAM 30 l – wymiary 51 x 33 x 25 cm
  • Jack Wolfskin MOAB JAM 34 l – wymiary 56 x 33 x 25 cm
  • Jack Wolfskin Railrider 40 l – wymiary 56 x 32 x 26 cm
  • Salewa Corvara 32 l – wymiary 53 x 27 x 20 cm
  • Thule Subterra Travel Backpack 34 l – wymiary 52 x 31 x 23 cm
  • Pacsafe Venturesafe EXP45 – wymiary 55 x 35 x 22 cm
  • Mammut Trion Pro 35+7 – wymiary 62 x 33 x 27 cm (ale można go zmniejszyć do długości 55 cm)

Wszystkie powyższe plecaki w dobrych cenach znajdziecie w tym sklepie turystycznym.

Norwegia. Ciekawe miejsca poza szlakiem - bezludne wyspy

My na norweskiej bezludnej wyspie, na plecach plecak Jack Wolfskin MOAB JAM 30 l

Jedna pewna para butów zamiast dwóch wątpliwych

I znowu, do niedawna w naszym bagażu urlopowym zawsze musiały się znaleźć awaryjne buty na wszelki wypadek – gdyby te podstawowe przemokły albo narobiły odcisków. Chwilę to trwało, ale w końcu doszliśmy do wniosku, że lepiej zainwestować w jedną parę butów niezawodnych i uniwersalnych, których będziemy używać właśnie w podróży – takich, które będą wygodne, będą służyły nam przez większą część roku, w których można wygodnie chodzić nie tylko po mieście, ale także sprawdzą się w lesie, na górskim szlaku i na rowerze. Dodatkowo muszą posiadać jedną bardzo ważną cechę – muszą być wodoodporne, tak aby nie było konieczności pakowania do plecaka obuwia awaryjnego. Wybraliśmy buty typu all terrain – niskie buty hikingowe Jack Wolfskin Vojo Hike Low, w wersji damskiej i męskiej, które rewelacyjnie sprawdzają się i w mieście i w terenie. Odtąd nie mamy już potrzeby pakowania dodatkowej pary obuwia do bagażu podręcznego, oszczędzając tym samym miejsce w plecaku czy walizce.

Jack Wolfskin Vojo Hike Low - test i opinie

Testowanie butów Jack Wolfskin Vojo Hike Low w parku Jettegrytene Nissedal w Norwegii

Spodnie trekkingowe zamiast jeansów

Spodnie trekkingowe rewelacyjnie sprawdzają się w podróży. Wierzcie lub nie, ale odkryłam tę genialną część garderoby zaledwie dwa lata temu, a po górach chodzę już lat …naście. Wcześniej nie odczuwałam potrzeby wydawania (niemałych) pieniędzy na spodnie, które użytkuje się tylko na szlaku. Błąd! Po pierwsze – spodnie trekkingowe posłużą wam przez dobrych kilka lat, więc wydatek ten rozkłada się w czasie, a kiedy poznacie ich zalety i wygodę, z pewnością będziecie ich używać także w innych okolicznościach. Ja coraz częściej zabieram je ze sobą w podróż, zastępując nimi ciężkie i niepraktyczne jeansy. Za co je cenię?

  • Są cienkie, lekkie i zajmują mało miejsca w bagażu
  • Są przewiewne i wygodne, często elastyczne
  • Błyskawicznie schną, co docenia się szczególnie wtedy gdy złapie nas deszcz
  • Nie wymagają prasowania

Ja mam dwie pary spodni trekkingowych różnych firm. Jedne zakładam na siebie, drugie pakuję do plecaka. Te dwie pary w zupełności wystarczają mi na tydzień, a w razie potrzeby zawsze można wieczorem jedną parę odświeżyć w umywalce, rozwiesić i na rano jest sucha.

W przypadku niższych temperatur powietrza, pod spodnie trekkingowe zakładam zwykłe legginsy, a Maciek termogetry. Razem (spodnie i getry) i tak zajmują mniej miejsca niż jedna para jeansów. Jeśli miałabym wskazać jakieś konkretne spodnie trekkingowe, to polecam Regatta Xert – świetnie skrojone, bardzo wygodne i trwałe. Po dwóch latach użytkowania nadal wyglądają jak nowe.

Atrakcje Norwegii, które warto zobaczyć - Jettegrytene, naturalny park wodny

Ja w spodniach Regatta Xert Stretch, w parku Jettegrytene w Norwegii

Polar zamiast swetra czy bluzy dresowej

Polar ma bardzo podobne zalety co spodnie trekkingowe – jest lekki, można go skompresować do bardzo niewielkich rozmiarów, szybko schnie i grzeje efektywniej niż bluza dresowa. Wymieniając sweter lub bluzę na polar oszczędza się bardzo dużo  miejsca w bagażu podręcznym. Ja polar zabieram ze sobą w podróż o każdej porze roku – zimą użytkuję na co dzień, latem wrzucam do plecaka na wszelki wypadek. Waży niewiele i tyle samo zajmuje miejsca. Tę część garderoby warto mieć. Nie warto natomiast przepłacać. Polar to polar, w mojej opinii nie ma sensu wydawać na niego więcej niż 60 zł. Ja bardzo sobie chwalę pod tym względem sklep Decathlon, gdzie można kupić dobre polary za niewielkie pieniądze. W naszym przypadku jedna tego typu sztuka odzieży w zupełności wystarcza na tydzień.

Atrakcje Norwegii - rejs po archipelagu Lyngor, Riwiera Norweska

I znowu Norwegia – rejs po archipelagu Lyngor. A na mnie zwykły tani polar z Decathlonu

Dobra kurtka membranowa

Kurtki z membraną są wodo- i wiatrochronne, a więc warto je mieć w plecaku podróżnym o każdej porze roku. Latem chronią przed deszczem, a zimą, w połączeniu z polarem mogą zastąpić kurtkę zimową. Te droższe mają bardzo niewielkie rozmiary i wagę piórkową, dzięki czemu można je zwinąć w rulonik i wcisnąć do bagażu podręcznego nie obawiając się, że zajmą połowę dostępnej przestrzeni. W tym momencie nie jestem w stanie polecić żadnego modelu, gdyż od siedmiu lat używam kurtki membranowej marki Campus, która już wyszła z produkcji. Kurtka ta służyła mi w wielu sytuacjach i chroniła przed wilgocią w naprawdę mocnych ulewach. Nie jest to Gore-Tex i daleko jej do tej membrany, ale do okazjonalnego uprawiania turystyki wystarcza. Od czasu do czasu spryskuję ją impregnatem w sprayu.

Jak się spakować tylko do bagażu podręcznego

Norwegia, rejs po archipelagu Lyngor, kurtka Campus, model sprzed siedmiu lat

Bawełna, mikrofibra i inne cuda

Nie licząc bielizny, w moim bagażu podróżnym znajdziecie jeszcze tylko kilka t-shirtów z krótkim i z długim rękawem. W zależności od tego jakiej pogody spodziewam się na miejscu, są to 3 koszulki z krótkim rękawem i 2 z długim, albo odwrotnie. Bardzo cenię sobie markę Gatta i ich koszulki bezszwowe z mikrofibry. Używam ich od dziesięciu lat i w ogóle nie widać po nich upływu czasu. Co prawda nie należą do najtańszych, ale to wydatek na lata. Warto zainwestować w dwie lub trzy takie koszulki. Do ich głównych zalet należy szybkie odprowadzanie potu na zewnątrz, łatwość prania i szybkość schnięcia a także przyjemność użytkowania. Mam także kilka bawełnianych koszulek z długim rękawem marki F&F (do kupienia w Tesco) i je również sobie chwalę. Nie mogę się natomiast przekonać do koszulek termicznych. Testowałam już produkty kilku firm i każdorazowo nie spełniały one moich oczekiwań – albo były nieprzyjemne w noszeniu, albo zbyt cienkie i prześwitujące, albo za krótkie. Pozostaję zatem wierna bawełnie z Tesco i mikrofibrze z Gatty i wam te produkty polecam.

Jak spakować się do bagażu podręcznego na tydzień

Na norweskim szlaku w bawełnie z Tesco

Tylko to, co najpotrzebniejsze

Chodzenie po górach z obciążeniem nauczyło mnie minimalizmu w temacie pakowania. Fundamentalna zasada brzmi – bierzemy wyłącznie to, co najpotrzebniejsze. Bez reszty jakoś przetrwamy. Poza tym, co wymieniłam wyżej, w moim plecaku znajdziecie jedynie:

  • bieliznę
  • koszulkę i szorty do spania
  • najpotrzebniejsze kosmetyki: żel pod prysznic, szampon, odżywkę do włosów, dezodorant, tusz do rzęs, pastę do zębów, krem nawilżający (w opakowaniach o maksymalnej pojemności 100 ml, do kupienia np. w Rossmannie)
  • szmatka do demakijażu
  • grzebień i szczoteczkę do zębów
  • laptop lub tablet
  • aparat fotograficzny + dodatkowy obiektyw
  • ładowarki
  • portfel

Taki zestaw bez problemu mieści się w prezentowanym wyżej plecaku. Po dotarciu na miejsce wypakowuję wszystko, a plecak służy nam podczas codziennych wycieczek.

Oczywiście, od jakiegoś czasu znajdziecie w moim bagażu również rzeczy dla Nadii, w dodatku zajmują one sporo miejsca, ale o tym będę już pisać innym razem.

Ten wpis ma 20 komentarzy
  1. Czasem takie ograniczenia bagażowe są bardzo dobre, nie trzeba się zastanawiać co wziąć, a z czego można zrezygnować . Ja zawsze wybieram plecak, który mieści się w wymogach, zwijam rzeczy w rulon i przeprowadzam ich selekcję. Zbieram także małe pojemniki, w które przelewam później żele, szampony i inne kosmetyki, bo kupowanie małych próbek niesprawdzonych produktów jakoś mi się nie uśmiecha. Zdecydowanie wolę podróżowanie z bagażem podręcznym 🙂

  2. Po latach podróżowania, w tym kilku na motocyklu, odnoszę wrażenie, że sztukę pakowania opanowałam do perfekcji 😉 Nie zmienia to jednak faktu, że w podróży często nas coś zaskakuje i niestety nie zawsze wszystko się przewidzi – dlatego takie praktyczne porady są zawsze w cenie 🙂

  3. Z niecierpliwością czekam na wpis o pakowaniu rzeczy dla maluszka 🙂 u nas obecnie pół walizki to apteczka na wszelki wypadek dla Słonka… a bagaż podręczny to głównie zabawki do samolotu 😉 ciekawa jestem jak to przeskakujecie 🙂

      1. Jestem chyba za mało wyluzowaną mamą 😉 Po zapaleniu krtani z dusznościami, które spędziliśmy w szpitalu mam w bagażu podręcznym między innymi nebulizator i stosowne leki wziewne 🙂 I tak, apteki są… ale zazwyczaj nie pod ręką i nie o północy, kiedy takie historie lubią się przytrafiać. Nie zrozum mnie źle – uważam, że z maleństwem warto podróżować i sama to robię, jednak ilość rzeczy, które uważam za niezbędne trochę mnie przytłacza… dlatego podziwiam, że potraficie się spakować w trójkę do bagażu podręcznego!

  4. Super wpis, niestety dla mnie nie wykonalne, zawsze łapię się na tym że pakując się na wyjazd miliona rzeczy nie używam, a i tak zawsze następnym razem lądują w bagażu 😉

  5. Bardzo zgrabny poradnik. Sam staram się stosować większość podanych przez Was wskazówek i choć nie zawsze wychodzi, to jeżeli podróżuję bez rodziny, to jeszcze nie spakowałem się w więcej niż bagaż podręczny.

  6. Dla mnie jest to niemożliwe, by spakować się tylko w bagaż podręczny. Pewnie dlatego, że zawsze zabieram ze sobą zbyt wiele niepotrzebnych rzeczy, czas zacząć pracować nad sobą ;-).

  7. Ja zawsze mam problem by zmieścić się tylko w bagaż podręczny, jest to wręcz niemożliwe. Dobre rady, muszę zacząć nad sobą pracować ;-).

  8. niestety ale nas wygodna jazda autem oduczyła mądrego i minimalistycznego pakowania się na wypady, czy to weekendowe czy na dłuższe eskapady. jeśli jednak przychodzi dzień, że trzeba się spakować w plecak, z którym później będzie się chodziło po górach to jestem w stanie (lecz z wielkimi bólami) się zorganizować, jednak stres mam przy tym dość duży. podziwiam Was za pakowanie się w bagaż podręczny z rzeczami dla dziecka!

  9. Czekam na post o bagażu z dzieckiem, bo jestem ciekawa jak to rozwiązać 😀 Ja mam problem ze spakowaniem się w plecak Wizzaira (na szczęście niedługo ich bagaż podręczny się powiększa!) ale to raczej dlatego, że myślę czy zabrać trzy sukienki, czy pięć 😀

  10. Świetne porady, nie tylko na wypady w góry – na podróże w ogóle. Często jeżdżę autokarami w odwiedziny do rodziny i męczyła mnie torba, którą zawsze ze sobą targałem. Dostałem w końcu plecak myśliwski – głównie dlatego, że był nieprzemakalny. Skutecznie to ograniczyło ilość zabieranych przeze mnie rzeczy. Ale dopiero artykuł mi uświadomił, że może właśnie polar zamiast bluzy będzie lepszy. Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top